Wolffia bezkorzeniowa jest tak mała, że w filiżance do herbaty można zgromadzić kilkaset osobników tego gatunku. Jej kwiat ma zaledwie ułamek milimetra wielkości, podczas gdy ten, którym może pochwalić się bukietnica Arnolda, może osiągać nawet metr średnicy. Zachęcamy do przeczytania nowego felietonu prof. Marcina Zycha, który ukazał się w wakacyjnym wydaniu pisma uczelni.
Zróżnicowanie przyrody dostrzegamy na każdym kroku. Inaczej wyglądają rośliny wodne, inaczej te rosnące na pustyni. Jedne gatunki żyją krótko – tak krótko, że dla nas to tylko chwila. Dla innych życie ludzkie to zaledwie mgnienie. Wszystko to stanowi efekt zróżnicowania warunków, jakie panują na naszym globie, relacji z innymi organizmami, a także pokrewieństwa. Każdy gatunek ma w tym skomplikowanym świecie swoje miejsce, określane przez ekologów jako nisza ekologiczna. Każdy nieco inaczej wykorzystuje miejsce, w którym przyszło mu żyć. Porównanie organizmów posiadających odmienne strategie życiowe czasem może okazać się zaskakujące.
Maleństwa i olbrzymy
Pewne różnice można dostrzec już na pierwszy rzut oka. To, co najłatwiej zauważyć, to oczywiście rozmiar. Przyjrzyjmy się jednorodnej, jeżeli chodzi o pochodzenie, grupie, jaką stanowią rośliny kwiatowe. Najmniejsza z nich, wolffia bezkorzeniowa (Wolffia arrhiza) jest tak mała, że w filiżance do herbaty można zgromadzić kilkaset osobników tego gatunku! Cała roślina ma nie więcej niż 1,5 mm wielkości – licząca kilka milimetrów rzęsa drobna (Lemna minor) to przy niej w zasadzie olbrzym. Wolffia jest rośliną wodną, bliską krewniaczką wspomnianej rzęsy wodnej, porasta powierzchnię niewielkich zbiorników słodkowodnych – stawów i jeziorek. Dla kontrastu osobniki niektórych figowców (Ficus), dzięki swoim korzeniom powietrznym i wytwarzanym przez nie kolejnym pniom, mogą tworzyć małe zagajniki o powierzchni setek metrów kwadratowych. Ich najbardziej znany przedstawiciel – figowiec pospolity (Ficus carica) – jest w zasadzie karzełkiem, jeżeli chodzi o rozmiary. Podobnie jak wszystkie rośliny kwiatowe, wolffia zakwita, choć jej kwiat ma zaledwie ułamek milimetra wielkości i trzeba go oglądać pod lupą! I jak tu porównać to maleństwo z inną kwiatową rekordzistką – bukietnicą Arnolda (Rafflesia arnoldii), której kwiaty mogą osiągać ponad 1 m średnicy? Roślina ta jest wyspecjalizowanym pasożytem malajskiej liany z rodzaju Tetrastigma, spokrewnionej z winoroślą. Jednak rośliny wodne to nie zawsze organizmy o małych rozmiarach – przykładem może tu być rodzaj Victoria. Choć nie ma tak monstrualnych kwiatów jak bukietnica (do najmniejszych jednak też nie należą – są podobne do kwiatów grzybienia wodnego), to odznacza się jednak ogromnymi pływającymi liśćmi, których średnica może przekraczać 100 cm. Liść taki ma podwinięte do góry brzegi, co ułatwia unoszenie się na wodzie i podobno może unieść małe dziecko (autor niestety jest już za duży, żeby spróbować pływania na takim wiktoriowym „statku”).
Wśród roślin lądowych takie duże liście nie są zbyt częste, jednak rekordzistkami pod tym względem są niewątpliwie palmy, ponieważ ich blaszki mogą dorastać nawet do kilku metrów długości (w odróżnieniu od wiktorii mają jednak podzieloną blaszkę liściową). Nie bez powodu ogonków liściowych niektórych gatunków (np. palmy kokosowej) używa się do stawiania płotów. Wśród gatunków drzewiastych, które można uprawiać w Polsce, największe liście ma kłęk amerykański (Gymnocladus diocus) – drzewo spotykane niekiedy w parkach. Jego podwójnie pierzasto złożone liście mogą osiągać do 1 m długości. Nie jest to jednak rekord, jeśli pod uwagę weźmiemy rośliny zielne – spotykane w Polsce coraz częściej azjatyckie barszcze (Heracleum mantegazzianum i Heracleum sosnowskyi) mogą mieć jeszcze większe liście – do tego niebezpieczne, bo powodujące oparzenia. Podobne, a nawet większe rozmiary, do 3 m, osiągają liście pochodzącego z Ameryki Południowej parzeplinu (Gunnera) sadzonego niekiedy w ogrodach botanicznych. Roślina ta ma również duże kwiatostany, jednak nie może konkurować z dziwidłem olbrzymim (Amorphophallus titanum), którego kwiatostan osiąga ponad 2 m wysokości. Oczywiście istnieją także gatunki o kwiatostanach wyższych, np. niektóre agawy czy palmy, jednak robi wrażenie fakt, że kwiatostan dziwidła wytwarzany jest przez ogromną bulwę w momencie, kiedy roślina nie ma liści, bazuje zatem wyłącznie na zasobach zgromadzonych w tym podziemnym organie.
Nie tak wielkie, ale za to bardzo ciężkie są kwiatostany drzewa chlebowego (Artocarpus), po zawiązaniu owoców mogą osiągać masę kilkunastu kilogramów. Nie jest to jednak rekord – znacznie cięższe mogą być pojedyncze owoce dyni olbrzymiej (Cucurbita maxima) – zdarzają się takie, które ważą 100 kg; jednym owocem może więc najeść się cała, wcale niemała, wioska! Dobrze, że rosną na ziemi, strach bowiem pomyśleć, co by się stało, gdyby taka „drobinka” spadła np. na samochód…
Na drugim końcu tej owocowej kategorii znajdują się storczyki. Pojedynczy owoc zawiera tysiące maleńkich nasion, z których każde osiąga zaledwie od 0,5 do kilku milimetrów długości. Są one tak lekkie, że przenoszone wiatrem mogą przebywać nawet ponad 100 km – milion nasion ma masę zaledwie kilku gramów.
Cały felieton o roślinnych rekordach i pięknym zróżnicowaniu przyrody można przeczytać w felietonie prof. Marcina Zycha, dyrektora Ogrodu Botanicznego UW, który ukazał się na łamach pisma uczelni (nr 2/119, 2026, s. 52–53).
