17 kwietnia nad województwami wielkopolskim i łódzkim przeleciał bardzo jasny obiekt, który został zarejestrowany przez kamery ogólnopolskiej sieci bolidowej Skytinel. Dane z 11 kamer i dwóch spektrografów pozwoliły ocenić, że doszło do spadku kilkukilogramowego meteorytu żelaznego w gminie Zadzim niedaleko Łodzi. Meteoryt został odnaleziony pięć dni po spadku, a w obserwacjach, poszukiwaniach i wstępnej weryfikacji znaleziska brał udział prof. Szymon Kozłowski z Obserwatorium Astronomicznego UW.
Pierwsi poszukiwacze – członkowie sieci bolidowej Skytinel – zjawili się w wyliczonym obszarze 18 kwietnia. Przeprowadzili oni rekonesans, który wskazywał na to, że teren jest dogodny do poszukiwań – część pól nie była jeszcze zasiana, a gospodarze wyrazili zgodę na przejście przez ich teren. 19 kwietnia na miejsce udało się 26 osób związanych z siecią Skytinel, które wizualnie przeszukały znaczną część wyznaczonego obszaru w poszukiwaniu dziury po wbitym meteorycie. Podczas poszukiwań użyte zostały także drony oraz wykrywacze metali. Tego dnia nie udało się jednak natrafić na ślad meteorytu.
Koordynator sieci Skytinel Mateusz Żmija skonsultował się z zespołem naukowców z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk, którzy pomogli w zawężeniu obszaru poszukiwań i przekazali informację, że jedyny okaz z tego spadku powinien mieć masę 2,7 kg. Wartość tę uzyskano na podstawie danych dynamicznych, a także zapisu ze specjalistycznych radiometrów wykorzystywanych przez czeskich badaczy, które rejestrują krzywą blasku bolidu z częstotliwością 5000 Hz. Po zdobyciu tej informacji przeprowadzona została ponowna symulacja spadku meteorytu o masie 2,5–3 kg, w wyniku czego uzyskano znacznie zawężony obszar poszukiwań o wymiarach 300 x 200 m.
Trójkątna tarcza
22 kwietnia na miejsce spodziewanego spadku ponownie udało się kilku członków sieci bolidowej Skytinel. Jedną z par poszukiwaczy tworzyli Anna Walczak i Paweł Walczak. To właśnie oni dostrzegli dziurę w ziemi o głębokości około 40 cm, z której wydobyli okaz meteorytu żelaznego o masie 2,9 kg. Przeprowadzone symulacje potwierdziły miejsce znalezienia, ponieważ okaz znajdował się zarówno w obrębie pierwotnego, jak i zawężonego obszaru spadku. Ze względu na to, że meteoryt ustabilizował swoją pozycję podczas przejścia przez atmosferę, jego kształt przypomina trójkątną tarczę o wymiarach około 14,5 x 11,5 x 6,5 cm. Jest pokryty skorupą obtopieniową oraz licznymi liniami zastygłej materii.
Znalazcy skrupulatnie udokumentowali miejsce spadku oraz zabezpieczyli i oczyścili okaz. Wstępną wizualną weryfikację znaleziska przeprowadził prof. Szymon Kozłowski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, który potwierdził, że mamy do czynienia z meteorytem żelaznym, najprawdopodobniej oktaedrytem.
– Po otrzymaniu informacji o odnalezieniu meteorytu niezwłocznie udałem się w odwiedziny do znalazców, gdzie miałem możliwość i przyjemność obejrzeć wypatrzony kilka godzin wcześniej okaz. Nie miałem żadnej wątpliwości, że w ręce trzymam meteoryt żelazny. W trakcie przejścia przez atmosferę ziemską powierzchnia tej kosmicznej bryły topiła się, a gorąca materia spływała po niej w postaci strużek metalu. Zastygły one w momencie, gdy meteoryt wystarczająco wyhamował w atmosferze. Okaz w wielu miejscach pokryty jest takimi zastygłymi strużkami. W niektórych miejscach na jego powierzchni widzimy charakterystyczne dołki, tzw. regmaglipty, które są jedną ze znanych cech powierzchni meteorytów. W dwóch miejscach dopatrzyłem się wąskich równoległych lub przecinających się pasków metalu, zapewne kryształów stopu żelazo-niklowego – kamacytu. Według mnie mamy zatem do czynienia z meteorytem żelaznym, oktaedrytem. Takie paski metalu jednoznacznie wskazują na pozaziemskie pochodzenie okazu, gdyż kryształy te rosną przez miliony lat tylko we wnętrzu planetoid. Oczywiście meteoryt musi być poddany badaniom, aby dokładnie ustalić jego typ i pochodzenie – powiedział prof. Szymon Kozłowski, specjalista meteorytyki.
Ciekawy zbieg okoliczności
Sieć bolidowa Skytinel rozpoczęła konsultacje w sprawie badań znalezionego meteorytu z zaprzyjaźnionymi jednostkami naukowymi. W przypadku meteorytów znalezionych świeżo po spadku kluczowy jest pomiar krótko żyjących izotopów promieniotwórczych. Rozpoczęcie tego typu pomiarów zaplanowano na 25 kwietnia. Po ich zakończeniu, co nastąpi za kilka tygodni, rozpocznie się proces badania składu meteorytu i jego oficjalna klasyfikacja.
Znaleziony meteoryt ma przede wszystkim wartość naukową, o czym doskonale zdają sobie sprawę jego znalazcy. Zadeklarowali oni przekazanie wymaganej próbki do klasyfikacji, a także chęć eksponowania meteorytu na wystawach muzealnych, dzięki czemu nie tylko przyczyni się do rozwoju polskiej nauki, ale będzie także pełnił funkcję edukacyjną. To także główne cele sieci Skytinel – wspieranie badań bolidów oraz profesjonalne lokalizowanie i dokumentowanie spadków meteorytów, tak aby maksymalizować ich wartość naukową i przyczyniać się do popularyzacji wiedzy na temat kosmicznej materii.
Niezwykle ciekawym zbiegiem okoliczności jest fakt, że do spadku tego meteorytu doszło podczas XIV Konferencji Meteorytowej w Koluszkach (17–18 kwietnia), organizowanej przez Polskie Towarzystwo Meteorytowe we współpracy z Pawłem Walczakiem – jednym ze znalazców okazu. Ponadto spadek zarejestrowała stacja SN12 – Koluszki, której opiekunem jest Paweł Walczak i Koluszkowska Stacja Kosmiczna.
