![]() |
|
ZAMÓWIENIA PUBLICZNE
Loading
|
|
[Drukuj]
Społeczność UW uczciła pamięć walczących w Powstaniu Warszawskim
Uniwersytecką tradycję kontynuowaliśmy i w tym roku. Przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego zebrali się przed pamiątkową tablicą, by uczcić 68. rocznicę Powstania Warszawskiego. Wśród zgromadzonych nie zabrakło żołnierzy AK zgrupowania „Krybar”, innych uczestników Powstania, prezesa Trybunału Konstytucyjnego - Andrzeja Rzepińskiego, rektora elekta - prof. Marcina Pałysa, byłych rektorów: prof. prof. Piotra Węgleńskiego, Włodzimierza Siwińskiego, Wojciecha Tygielskiego oraz innych reprezentantów Uniwersytetu. Uroczystość poprowadził Wiesław Gniazdowski, akowiec, który 68 lat temu walczył z okupantem. Przewodniczący Zarządu Środowiska „Krybar” poprosił o zabranie głosu rektora elekta.
Zaraz po przemówieniu prof. Pałysa, głos zabrał były rektor uczelni - prof. Piotr Węgleński, który w sposób szczególny zasłużył się dla Środowiska AK „Krybar”. Uczony podkreślił, że po wojnie przez długie lata takie spotkania, jak to dzisiejsze były niemile widziane, a czasem nawet niemożliwe. Dodał że pierwszosierpniowe obchody rocznicy Powstania wpisały się już w tradycję uniwersytecką i zadaniem naszym oraz przyszłych pokoleń jest tę tradycję podtrzymywać.
Były student i pracownik naszej uczelni nawiązał również do toczącej się w Polsce od wielu lat dyskusji, o tym, czy Powstanie musiało w ogóle wybuchnąć. - Stale spotykamy się z pytaniami: „Czy to wszystko było potrzebne?”, „Czy Powstania nie dałoby się uniknąć?”, „Czy może wybraliśmy zły moment?”. Na te pytania jednoznacznej odpowiedzi nie ma i trudno będzie ją kiedykolwiek znaleźć. Ci wszyscy, którzy zabierają na ten temat głos, powinni pamiętać o jednym: w tamtym czasie Polska znalazła się w położeniu dramatycznym, w sytuacji, z której nie było dobrego wyjścia - mówił prof. Paszyński. - Ci, którzy pamiętają ostatnie miesiące przed Powstaniem i nastoje, jakie panowały w Warszawie, wiedzą dobrze, że Powstania nie można było uniknąć. - dodał krybarowiec. Po przemówieniach zgromadzeni uczcili chwilą ciszy wszystkich poległych w Powstaniu Warszawskim, a przedstawiciele władz uniwersyteckich oraz Środowiska AK „Krybar” złożyli kwiaty pod tablicami upamiętniającymi wydarzenia powstańczego zrywu. * * * „Powstanie Warszawskie a Uniwersytet” - dr Robert Gawkowski, Muzeum UW 68 lat temu w lipcu żołnierze AK przygotowywali się do ewentualnego szturmu na Uniwersytet Warszawski, w murach którego stacjonowali Niemcy. Niestety, przygotowania do walki czynili też okupanci, na miesiąc przed powstaniem wybudowali bunkier przed Bramką Główną UW, teren szczelniej opasali drutami kolczastymi, wzmocnili straże. Część budynków uczelnianych była zniszczona w czasie obrony Warszawy w 1939 r. (np. Pałac Kazimierzowski), lecz i w ruinach Niemcy zbudowali swoje umocnione stanowiska. Tak właśnie wyglądający kampus uczelni był szturmowany trzykrotnie: 1 i 23 sierpnia oraz 2 września 1944 r. Każdy z tych szturmów miał swoją dramaturgię. Najbliższy powodzenia był szturm drugi. Wówczas to w akcji o Uniwersytet wzięły udział dwa powstańcze opancerzone wozy: „Jaś” i „Kubuś”. Do szturmu przeznaczono oddział „Krybara” liczący ok. 400 żołnierzy, uzbrojonych m.in. w 2 cekaemy, 4 elkaemy, 250 granatników, 2 miotacze ognia. W tym samym czasie, grupa „Lewara”, składająca się z 250 ludzi miała zaatakować Komendę Policji (Krakowskie Przedmieście 1) i Kościół Św. Krzyża. Powstańcy rozpoczęli atak o świcie. Użycie wozów bojowych zaskoczyło Niemców, którzy początkowo uważali, że to ich jednostki. Szturmującym udało się sforsować Bramę Główną, zdobyć bunkier i umocnione stanowiska mieszczące się obok. Walki toczyły się już na Dziedzińcu Głównym, ale niestety po kilku minutach powstańcom zaczęło brakować amunicji. Poległ dowódca „Jasia” - „Szary Wilk” (Adam Dewicz), a na dodatek z placu Saskiego (wówczas Hitler Platz), nadjeżdżała pomoc niemiecka w postaci „tygrysów”. Z terenu uniwersyteckiego powstańcy musieli się wycofać. Po szturmie tym załoga okupanta została jeszcze bardziej wzmocniona. Teren uniwersytecki stał się praktycznie nie do zdobycia. Sukcesem powstańczym okazał się natomiast wspomagający atak na Komendę Policji, którą zdobyto. Polskie wozy opancerzone wzięły też udział w trzecim szturmie. „Jaś” (został przemianowany na „Szary Wilk” na pamiątkę pseudonimu poległego dowódcy) i „Kubuś”. 2 września zaatakowano teren uniwersytecki głównie od strony ulicy Oboźnej. Niestety, awaria „Szarego Wilka” spowodowała jego spóźnione wkroczenie do akcji i w konsekwencji fiasko ataku. Kilka dni później Niemcy opanowali Powiśle. Żołnierze „Krybara” wycofali się do Śródmieścia i tam walczyli do końca Powstania. Źródło: http://www.uw.edu.pl/pismo/powst.html Więcej o powstańczych szturmach na Uniwersytet Warszawski: R. Gawkowski, Kampus uniwersytecki w czasach II wojny światowej [w:] Ars et Educatio - Kultura Artystyczna Uniwersytetu Warszawskiego, red. nauk. prof. Jerzy Miziołek, Warszawa 2003. |