Uniwersytet Warszawski
STRONA GŁÓWNA ZAMÓWIENIA PUBLICZNE POCZTA WYCIECZKA MAPA SPIS PRACOWNIKÓW ENGLISH VERSION SZUKAJ
REKRUTACJA O UNIWERSYTECIE OSIĄGNIĘCIA WYDARZENIA OGŁOSZENIA DLA KANDYDATÓW DLA STUDENTÓW DLA ABSOLWENTÓW STUDIA PODYPLOMOWE STUDIA DOKTORANCKIE DLA PRACOWNIKÓW PRACA NA UW DLA PRASY
jakosc UNICA
UNIWERSYTET OTWARTY BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA KULTURA.UW RADIO KAMPUS AKADEMICKA TELEWIZJA NAUKOWA (ATVN) WYDAWNICTWA UW KSIĘGARNIA LIBER UNIWERSYTECKI OŚRODEK TRANSFERU TECHNOLOGII CENTRUM SPORTU I REKREACJI UW INTERNET PUBLIKACJE PISMO UCZELNI
[Drukuj]

Samo przyszło


o tym jak zostaje się Mistrzem Świata 2007 w programowaniu zespołowym - Markiem Cyganem i Filipem Wolskim - rozmawia (z pewną nieśmiałością) Anna Korzekwa

Anna Korzekwa: Kiedy odbierali Panowie nagrody u wicepremiera Dorna, to na konferencji prasowej nikt nie zadawał Panom pytań... Czy Panowie onieśmielają dziennikarzy?

Marek Cygan: Trudne pytanie... Myślę, że niedługo Pani będzie mogła już powiedzieć... Ja myślę, że nie... akurat była taka sytuacja, było duże zawirowanie polityczne w związku z rezygnacją marszałka Jurka, no i to był taki moment dnia, że minister Dorn wystąpił publicznie i dlatego wielu dziennikarzy zebrało się, żeby zadać pytanie. Tak naprawdę to dziennikarze nie byli zainteresowani naszym spotkaniem.

Filip Wolski.: Nie, dziennikarze po prostu mają inne zainteresowania niż sukcesy polskich informatyków, ponieważ to co się dzieje na scenie politycznej jest oczywiście znacznie bardziej ciekawe... Szczerze mówiąc spodziewałem się, że tak będzie. To nie jest jakiś sport... Np. w przypadku sportu dziennikarze wiedzą o co pytać, no bo to jest zawsze tak samo, gra się w tą nogę, kopie się, zasady są proste, prawda, piłka jest jedna, bramki są dwie...

A.K.:Otóż to! Panowie jednak onieśmielają swoją specjalistyczną wiedzą...

F.W.: Trudno jest wyjaśnić komuś, kto się tym zupełnie nie zajmuje, formę czegoś takiego, prawda? Generalnie tak jest, że zawody informatyczne nie są w żaden sposób nagłośnione i mało kto wie do końca o co w tym wszystkim chodzi. Trudno jest zadać jakieś sensowne pytanie, jeżeli się nie wie o co w tym chodzi...

M.C.: Ja myślę, że to nie jest za trudne. Podstawowe kwestie można wytłumaczyć każdemu niezależnie od tego, jaki jest jego stopień znajomości komputera i zagadnień informatycznych.

A.K.:Proszę mi powiedzieć na czym w praktyce polega ten konkurs?

M.C.: Idea konkursu jest taka, żeby jakby pomóc drużynom, które biorą w nim udział. Są drużyny trzyosobowe, są opiekunowie - opiekunowie nie biorą udziału w konkursie, tak fizycznie. Każda drużyna ma do dyspozycji jeden komputer i dostęp do drukarki, aby drukować programy, które napisze. Do rozwiązania jest zazwyczaj 10 zadań. Każde zadanie to jest zadanie z treścią, które polega na napisaniu programu w wybranym języku programowania, który wczytuje dane wejściowe, czyli jak gdyby dane, które są przewidziane dla tego programu, no i musi obliczyć wynik. Potem taki program się wysyła...

A.K.:Czy efekt tych działań jest później do zastosowania, w jakimś praktycznym użyciu, czy to jest tylko rodzaj ćwiczeń?

M.C.: Jest tylko 5 godzin i jest 10 zadań, więc trudno sobie wyobrazić 10 praktycznych zastosowań, z których wszystkie da się rozwiązać w ciągu 5 godzin. Te problemy, które się pojawiają, to często jeśli one mają zastosowanie praktyczne, to to jest samo sedno tego problemu, sama istota rozwiązania problemu... Nie ma tej całej otoczki, którą trzeba zbudować w różnych projektach informatycznych, no bo to zabierałoby dużo czasu... Idea konkursu jest taka, żeby znaleźć tę drużynę, która umie najbardziej konstruktywnie myśleć i radzić sobie z problemami, rozwiązywać oryginalne zagadnienia...

A.K.:To nie jest pierwszy konkurs wygrany przez studentów informatyki, czy matematyki na UW. Z drugiej strony Pan już miał duże sukcesy jako uczeń liceum, prawda? Jak Panowie sądzą: na ile te sukcesy są tak naprawdę Panów osobistymi sukcesami, na ile jest to kwestia osobistego talentu, a na ile Wydział, Uniwersytet ma w tym udział? Jednym słowem jak to się dzieje, że rzeczywiście cały czas te perełki znajdują się tu?

F.W. - Osobiście wydaje mi się, że to jest tak, że Uniwersytet przede wszystkim jest organizatorem masy różnych zawodów w kraju. Organizuje Olimpiadę Informatyczną, organizuje Potyczki Algorytmiczne, organizuje przeróżne warsztaty, czy to z Krajowym Funduszem na rzecz Dzieci, czy to z innymi instytucjami... Gdyby się Pani mnie pytała np. czy tutaj na Uniwersytecie nauczyłem się czegoś co pomogło nam wygrać na zawodach, to odpowiedź by brzmiała: nie.
Jednak okazuje się, że za tymi różnymi warsztatami, zawodami itd., w których można uczestniczyć, w których można osiągać jakieś wyniki, za tym stoi jednak Uniwersytet Warszawski. Inne uniwersytety też teraz zaczynają organizować takie zawody coraz częściej, ale nasz Uniwersytet wiedzie jednak w tym prym i robił to znacznie wcześniej, znacznie bardziej też angażuje się mimo wszystko, tak mi się wydaje... Tutaj na naszym Wydziale Olimpiada Informatyczna, Olimpiada Matematyczna jest po prostu faktem... Masa osób tutaj współpracuje przy przygotowaniach, przy różnych wyjazdach na olimpiady... Niekoniecznie są to osoby, które kiedyś startowały, np. jest Marek, który w całą sytuację trochę późno na Uniwersytecie się włączył, a teraz organizuje te wszystkie zawody...

M.C.: Oprócz tego, co powiedział Filip... ja myślę, że to jest właśnie taka obopólna współpraca, rzekłbym... Niezależnie od tego, jak duże by były przygotowania i poświęcenie ze strony Uniwersytetu i pracowników Uniwersytetu, to bez pracy samych zawodników i ich zaangażowania nie byłoby to możliwe. Ale zawodnikom bardzo potrzebna jest też opieka i wsparcie naukowe, nie tylko właśnie poprzez udział w zajęciach, ale także przez różne obozy, olimpiady, na etapie już gimnazjalnym i licealnym...

A.K.:W jaki sposób Panowie przygotowują się do takiego turnieju? Pan jest weteranem tych turniejów. Jak to wygląda?

M.C.: Przygotowania teoretyczne odbywają się właśnie przez udział w różnych obozach, poprzez zajęcia na Wydziale, czy przez własne czytanie różnych prac i książek... Na ogół też każdy musi posiadać taką wprawę programistyczną w rozwiązywaniu zadań, żeby nie zajmowało to dużo czasu, żeby nie robić błędów przy rozwiązywaniu zadań... i w tym celu spotykamy się, robiliśmy turnieje drużynowe przed zawodami. Każdy też indywidualnie rozwiązuje różne zadania w konkursach indywidualnych...

A.K.:Dlaczego Panowie - kiedy decydowali o miejscu studiowania - wybrali Uniwersytet Warszawski?

F.W.: W moim przypadku akurat wybór był dosyć prosty... Znaczy jeżeli byśmy rozważyli wszystkie uczelnie w Polsce, to...

A.K.:Pan miał do wyboru już właściwie uczelnię zagraniczną...

F.W.: Tak, ale powiedzmy tak wewnątrz Polski to był dosyć oczywisty wybór, że to jednak będzie Uniwersytet Warszawski, bo, tak jak wspomniałem, Uniwersytet organizuje te wszystkie zawody. Poza tym miałem ogromny kontakt ze studentami tego Wydziału, którzy chwalili te studia z profesorami tego Wydziału... Ja akurat lubię jechać w nieznane, ale tutaj wiedziałem czego mam się spodziewać, wiedziałem, że to jest to czego oczekuję, mianowicie dobra podstawa teoretyczna dla informatyka, to co chciałem właśnie mieć, i myślę, że brało się to stąd właśnie, jak bardzo Uniwersytet angażuje się w te zawody. Jeżeli mówimy o wyjazdach zagranicznych, to to już była moja powiedzmy osobista decyzja, że wolałem zostać w Polsce. To już bardziej kwestia nie edukacyjna.

A.K.:Otóż to... Pan jest zaangażowany w kampanię społeczną... Dlaczego zdecydował się Pan na udział w tej kampanii?

F.W.: Jak wychodziłem z mojej szkoły, z III L.O. w Gdyni, tam zostało założone pół roku wcześniej Stowarzyszenie Talent, którego prezesem jest mój były nauczyciel informatyki. Ono właśnie zajmuje się taką próbą wyłowienia młodych talentów zewsząd. Stowarzyszenie współpracuje też z Uniwersytetem, oczywiście. Stowarzyszenie współorganizuje obóz, a oprócz tego np. w zeszłym roku obóz ten wydłużono dla chętnych i tamta część była już organizowana w całości przez nasze Stowarzyszenie, i merytorycznie i organizacyjnie. Oczywiście, poszukiwaliśmy różnych sposobów wsparcia. Program nazywa się: Zostań w Polsce, i idea jest taka, aby pokazać, że w Polsce można się uczyć, w Polsce można pracować, rozwijać się. Chcemy zatrzymać odpływ ludzkiego potencjału, ponieważ często plan jest taki, żeby skończyć studia i wiać gdzieś, gdzie będzie fajnie - Krzemowa Dolina, Stany... Ciągle słyszy się o tym, jak Stany produkują software'y.

A.K.:Ale Panowie nie wybierają się zagranicę... Pan uczestniczy w takiej kampanii społecznej, Pan Marek, czytałam, że zostaje w Polsce, wraca do swojej rodzinnej miejscowości po studiach...

M.C.: To jeszcze też nie do końca jest postanowione. Nie wykluczam tego w żaden sposób.

F.W.: W moim przypadku, ja na razie studiuję na Uniwerku, myślę, że to się tak szybko nie zmieni, chociaż moi wykładowcy mogą mieć inne zdanie...

A.K.:Co Pana Marka tu zatrzyma?

M.C.: Nie wykluczam wyjazdów krótkoterminowych, różnych praktyk, staży czy jakkolwiek to inaczej nazwać...

A.K.:Teraz Panów kolega jest na stażu, tak?

M.C.: Akurat nie w Stanach, tylko w Szwajcarii, ale tak. Marcin (Marcin Pilipczuk - przyp. red.) w tej chwili jest na praktykach. To są takie wyjazdy, podczas których chcemy się dowiedzieć, jak wygląda praca w dużej firmie, nauczyć się czegoś nowego, zdobyć doświadczenie. Takie krótkoterminowe wyjazdy myślę, że mogą dużo nauczyć. Natomiast na dłuższą metę na pewno nie chciałbym wyjeżdżać. Co będę robił po studiach to tego jeszcze nie wiem - może będę studiował na studiach doktoranckich tutaj na Uniwersytecie, może będę pracował, jeszcze nie wiem...

A.K.:Proszę mi jeszcze opowiedzieć o tajemnicy sukcesu w programowaniu. Jak programować na sukces? - takie pytanie, które zadałam również prof. Madeyowi.

F.W.: Ciężko powiedzieć ... Myślę, że w obu naszych przypadkach to jakoś tak samo przyszło, prawda... To jest tak jak z każdą inną rzeczą, którą można robić. Trzeba załapać jakąś taką pasję, żeby to dobrze robić. W informatyce nikt nic nie zdziała, jeżeli mu się to nie podoba po prostu, a w momencie, kiedy się załapie taką rzeczywistą pasję w kierunku tego, co my robimy, czyli takiej algorytmiki teoretycznej, informatyki, no to to już jest prosta droga, prawda? Wystarczy, że ma się odpowiednią ilość czasu - w liceum ja miałem pod dostatkiem takiego czasu - tym bardziej, że w momencie, kiedy się zaczęły pojawiać jakieś sukcesy w informatyce, to ten czas rósł, rósł i rósł. Mogłem sobie do woli startować w konkursach, organizowanych czy to przez Internet, czy to na miejscu, miałem to często sponsorowane przez szkołę.

A.K.:No tak, ma Pan własną stronę w Wikipediii, widział Pan?

F.W.: No proszę, czego to się człowiek dowiaduje o sobie.

A.K.:Czy Panowie mają jeszcze jakiś taki punkt, jakiś cel, który mogą osiągnąć jeszcze na studiach? Czy są jeszcze takie mistrzostwa, które są dla Panów wyzwaniem, czy już generalnie w tej kategorii nie ma już niczego do osiągnięcia? Mają Panowie takie techniczne, formalne możliwości?

F.W.: Formalizm mówi tyle, że żaden człowiek nie może startować w finałach tych zawodów więcej jak dwa razy. Czyli my będziemy tak na styk w przyszłym roku...

A.K.:Wybierają się Panowie?

F.W.: Oczywiście.

A.K.:I w tej samej drużynie?

M.C.: Tak.

F.W.: Tak? Mówimy tak oficjalnie?

M.C.: Tak.

F.W.: Dobra.

M.C.: Najpierw musimy wystartować w mistrzostwach Polski, potem przejść przez eliminacje...

A.K.:A ile było ostatnio tych zespołów? 6 tysięcy, tak?

F.W.: Te 6 tysięcy to jest na tym najniższym etapie. W przypadku Rosji albo Stanów Zjednoczonych te eliminacje, że tak powiem "wojewódzkie", są większe jak polskie... albo w Chinach, o!...


© Uniwersytet Warszawski, Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa, tel. (centrala) +48 22 552 00 00, NIP 525-001-12-66
Wszelkie prawa zastrzeżone. Webmaster  Rzecznik prasowy  Administrator