Uniwersytet Warszawski
STRONA GŁÓWNA ZAMÓWIENIA PUBLICZNE POCZTA WYCIECZKA MAPA SPIS PRACOWNIKÓW ENGLISH VERSION SZUKAJ
REKRUTACJA O UNIWERSYTECIE OSIĄGNIĘCIA WYDARZENIA OGŁOSZENIA DLA KANDYDATÓW DLA STUDENTÓW DLA ABSOLWENTÓW STUDIA PODYPLOMOWE STUDIA DOKTORANCKIE DLA PRACOWNIKÓW PRACA NA UW DLA PRASY
jakosc UNICA
UNIWERSYTET OTWARTY BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA KULTURA.UW RADIO KAMPUS AKADEMICKA TELEWIZJA NAUKOWA (ATVN) WYDAWNICTWA UW KSIĘGARNIA LIBER UNIWERSYTECKI OŚRODEK TRANSFERU TECHNOLOGII CENTRUM SPORTU I REKREACJI UW INTERNET PUBLIKACJE PISMO UCZELNI
[Drukuj]

Rozmowa UW
Wydział Zarządzania-szybki krok ku Europie,


Rozmowa z prof. Alojzym Z. Nowakiem, dziekanem Wydziału Zarządzania UW.

Artur Lompart: Panie Dziekanie, Daniel Dziurdziak, student IV roku Wydziału Zarządzania UW został laureatem nagrody Eureko - Akademia Przyszłości. Otrzymał 50 tysięcy euro, stypendium roczne, wygrał duży konkurs, pozbawiając zwycięstwa studentów SGH, Uniwersytetu Szczecińskiego i innych uczelni w Polsce. Jak się wyłapuje takie diamenty?

Alojzy Z. Nowak: To bardzo piękne określenie: diamenty... Oczywiście, cieszymy się bardzo z tego, że student IV roku Wydziału Zarządzania wygrał ten konkurs. Był to konkurs bardzo prestiżowy, wielokrotnie organizowany w świecie, a w Polsce zorganizowany po raz pierwszy. O ile wiem, w I etapie konkursu, wzięło udział parę tysięcy studentów. Do drugiego etapu przeszło około tysiąca studentów. Ten pierwszy etap polegał na tym, że odpowiadano na pytania na czas przed pulpitami komputerów, następnie wyłoniono kilkaset osób z tych, którzy uzyskali największą liczbę punktów i osoby te pisały coś, co przypominało egzamin w SGH. Po czym wyłoniono spośród nich grupę mniejszą, która odpowiadała na pytanie zadane przez egzaminatorów. A następnie, młodzież metodą oxfordzką odpowiadała na pytanie, tworzyły się następnie grupy, które ze sobą konkurowały, i najlepsi z tych grup doszli do finału. Wygrał w nim właśnie pan Daniel.
Na wydziale mamy wiele diamentów, ten student jest rzeczywiście już diamentem oszlifowanym. Największą przyjemność sprawił mi fakt, że Pan Daniel przyszedł do mnie, chyba jeszcze w tym samym dniu, kiedy zwyciężył, żeby podzielić się ze swoim dziekanem wrażeniami z tego konkursu. Pamiętam, że kiedy zadałem mu pytanie: "Panie Danielu, ile włożył Pan wysiłku, żeby osiągnąć ten duży sukces?" - odpowiedział mi, że właściwie w zdecydowanej większości wystarczyły zajęcia, które prowadzone są na Wydziale Zarządzania, przed konkursem nie czynił żadnych specjalnych dodatkowych przygotowań. Wierzę w to, co mi powiedział, ponieważ nie było żadnego powodu, żeby próbował dziekana komplementować, kierując się kurtuazją. Rzeczywiście mamy dużą grupę młodzieży, która jest dobrymi studentami, i to na wszystkich rodzajach studiów: na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych, na magisterskich i licencjackich, podyplomowych czy doktoranckich. I odnoszę takie wrażenie, że wyzwolona została wśród tych studentów - i to jest oczywiście zasługa i samych studentów, ale także i pracowników Wydziału Zarządzania - pewna przedsiębiorczość, innowacyjność i marzenia o zdobyciu odpowiedniej pozycji, o zrobieniu pewnej kariery w tej dziedzinie, którą my się zajmujemy. Myślę, że w każdej dziedzinie, a w tej w szczególności, bez marzeń trudno jest cokolwiek osiągnąć. Te marzenia studenci realizują w różny sposób, a to podejmując działalność gospodarczą, włączając się w Inkubator Przedsiębiorczości, tworząc własne firmy, ale także biorąc udział w różnego rodzaju konkursach, w których chcą się sprawdzić z innymi kolegami czy studentami z innych renomowanych uczelni. I chyba nie będzie zarozumialstwem, jeśli powiem, że wypadają dobrze w tej konkurencji...
Oczywiście czasami zbyt duża przedsiębiorczość i zaangażowanie w biznes utrudnia zdobywanie wiedzy i ukończenie w terminie studiów. Próbujemy to niejednokrotnie uzmysłowić naszej młodzieży. Raz nam się to udaje innym nie. Ale tak to już jest.

AL: Pan Daniel Dziurdziak nie jest jedynym studentem, który odnosi sukcesy. Grupa studentów bierze udział w konkursie giełdowym, inni zakładają własne firmy. Od czego to zależy? Rozumiem, że samo bycie studentem Wydziału Zarządzania nie przyczynia się do rozwinięcia ukrytych talentów...

AN: Ma Pan rację, nie wystarczy być tylko studentem Wydziału Zarządzania i odnieść sukces. To jest warunek wystarczający do tego, żeby starować w różnych konkursach… Myślę, że pomaga również pewnego rodzaju stymulacja nie tylko ze strony władz dziekańskich, ale ze strony chyba całej kadry pracującej na Wydziale Zarządzania, i to kadry nauczającej, nauczycieli akademickich, ale także i kadry administracyjnej, co bardzo chciałbym podkreślić. Wydaje mi się, że tworzymy dobry klimat dla przedsiębiorczości na Wydziale Zarządzania, i że udało się nam już stworzyć tożsamość Wydziału Zarządzania, polegającą na tym, iż osoby pracujące na Wydziale utożsamiają się z tą jednostką i z Uniwersytetem Warszawskim. I jak obserwuję - a jestem nadal nauczycielem akademickim - młodzież studencka, i to zarówno już pierwszacy, czy ci ze starszych lat, a tym bardziej nasi absolwenci czują się związani z Wydziałem, mają poczucie własnej tożsamości i silnych z nim związków. Dzieje się tak dzięki temu, że w ostatnim okresie udało się osiągnąć pewne sukcesy, i te materialne, związane z poprawą bazy materialnej, z informatyzacją Wydziału, ale także te naukowe. Wiele osób uzyskało doktoraty, nie jest źle z habilitacjami, co mnie najbardziej cieszy, mamy dużo publikacji, i to publikacji nie tylko w kraju, ale także zagranicą. W efekcie jesteśmy w tej grupie najlepszych. i myślę, że młodzież akademicka to obserwuje. Widzi, że nie wypada być czy leniwym, czy pozostawać w tyle. Dobrze być w takiej grupie wiodącej, która chce coś pokazać, chce coś osiągnąć, chce coś zmienić i chce nadać ton działania. Ma też chyba na to wpływ nasza, w moim odczuciu, dobra współpraca z pozostałą częścią Uniwersytetu i innymi wydziałami. Przypomnę tylko, że nasza młodzież obserwowała, jak marszałek województwa, Adam Struzik wręczał nagrody młodym informatykom, fizykom, matematykom. Myślę, że to także dopinguje. Młodzież widzi, że studenci innych wydziałów osiągają sukcesy, i to ich motywuje pozytywnie. Sadzę też, że istotne znaczenie ma fakt, że pozyskaliśmy środki unijne właśnie na tworzenie Inkubatora Przedsiębiorczości. Część młodzieży, która uczestniczy w tworzeniu tego Inkubatora to nasi studenci z V roku, czy świeży absolwenci. Jedni i drudzy mają z sobą kontakt i wiedzą, co się dzieje na Wydziale. Poza tym - jak mówią- czują, że tutaj powstaje wiele inicjatyw, którym patronuje dziekan, cała kadra naukowa i oni po prostu zachęcają młodzież do aktywności, działalności. Wiedzą, że mogą liczyć na pomoc. Bywa to czasami kłopotliwe, bo ambicje młodzieży nie zawsze spotykają się z możliwościami finansowymi, ale tak to już jest i trzeba ich wspierać, nawet jeśli część tych ambicji nie uda się zrealizować.
Przypominam sobie o jeszcze jednym wydarzeniu, o którym Pani Rektor wspomniała na ostatnim posiedzeniu senatu UW: nasi studenci też wystąpili do programu Leonardo da Vinci z projektem stażowym i uzyskali około 90 tys. Euro. To oznacza, że 30 studentów Wydziału będzie odbywać staże zagraniczne, trwające od 2 do10 miesięcy. Zasługa dziekana polega na tym, że kiedy przyszli do mnie, to im powiedziałem: "Działajcie, będziecie potrzebowali pomocy, możecie liczyć na nią. A jeśli dostaniecie te pieniądze, to na pewno was wspomożemy przy rozliczaniu tych projektów, a także przy tworzeniu jakiejś analizy". Wydaje mi się, że jeśli młodzież widzi i czuje wsparcie, to wyzwala w sobie dodatkową energię i motywację.

AL: Ale być może część zasługi za te sukcesy należy do sposobu nauczania? Przyjęło się mówić, że najlepszą uczelnią ekonomiczną, także w rozumieniu zarządzania w Polsce, jest SGH...

AN: Szkoła Główna Handlowa jest rzeczywiście bardzo dobrą uczelnią, ma z całą pewnością mnóstwo sukcesów, przy czym chciałbym powiedzieć, że nie mamy kompleksów i życzymy SGH znakomitych sukcesów. My wykonujemy swoją pracę organiczną, która polega na tym, że z jednej strony chyba rzeczywiście dobrze uczymy. Dziekanowi niezręcznie jest mówić o takich sprawach, ale posłużę się pewną arytmetyką, argumentacją merytoryczną. Mniej więcej od 6,7 lat wysyłamy za granicę 200-230 osób rocznie. Kierujemy ich do Europy Zachodniej, do Stanów Zjednoczonych, do Azji. Przykładowo, w ostatnim czasie bardzo dobrze rozwija się współpraca z Koreą Południową, nasi studenci wyjadą na tamtejsze uczelnie, ale także korporacje koreańskie zaproponowały im półroczne staże. Umowa została podpisana na najbliższe 5 lat, więc co roku będzie wyjeżdżało 2 albo 4 studentów, w zależności od sytuacji. Jednocześnie mogę powiedzieć to z pełną odpowiedzialnością, że w tych ostatnich 6-7 latach nikt ze studentów, których wysyłaliśmy za granicę nie wrócił stamtąd z powodu nieradzenia sobie z tamtejszymi przedmiotami, czy generalnie studiami. Jeśli chodzi bowiem o metody nauczania właściwie nie odbiegamy od standardów, które przyjęto w "starej" Unii Europejskiej czy w Stanach Zjednoczonych. Wydział korzysta w procesie kształcenia zarówno z praktyki, jak i z teorii. Jak się popatrzy na najlepsze szkoły zarządzania w Stanach Zjednoczonych, to tam rzeczywiście istnieje podział na praktykę i teorię. Możemy powiedzieć, że studia w uczelniach Wschodniego Wybrzeża USA z dużą dozą prawdopodobieństwa oparte są na studiach przypadku, natomiast szkoły Zachodniego Wybrzeża opierają swój program bardziej na koncepcjach teoretycznych. I jak obserwuję, co robią moi koledzy i koleżanki na Wydziale, to widzę, że właściwie stosują taką metodę mieszaną, tzn. jest część osób, która rzeczywiście lubi i dobrze przygotowuje case’y, analizuje studia przypadków ze studentami, i jest taka grupa osób, która podchodzi do zajęć w sposób bardziej teoretyczny. I można powiedzieć, że to podejście pozwala naszym studentom zupełnie dobrze radzić sobie na rynku pracy, na rynku edukacyjnym. A generalnie pozwalamy marzyć młodym ludziom, studentom z różnych lat i z różnych poziomów nauczania, z różnych dyscyplin i dziedzin czy specjalności, a gdy te marzenia się pojawią, to staramy ich się ich przekonać, żeby realizowali je w sposób cierpliwy i konsekwentny, a efekty przyjdą. U niektórych przychodzą wcześniej, u niektórych później.

AL: Te sukcesy nie byłyby też możliwe bez współpracy z instytucjami zewnętrznymi. Współpraca z Urzędem Marszałkowskim należy do najlepszych form współpracy, jakie mają uczelnie wyższe z instytucjami pozauniwersyteckimi. Skąd tak dobra współpraca?

AN: Myślę, że jedną z przyczyn jest to, że po pierwsze Wydział Zarządzania ma duże doświadczenie w kształceniu administracji publicznej, także pracowników samorządowych. W związku z tym od dłuższego czasu mieliśmy przekonanie i mam nadzieję, że także myśleli w ten sposób o nas pracownicy administracji publicznej, że jedni bez drugich właściwie nie mogą funkcjonować, nie mogą - można powiedzieć - żyć. Z Urzędem Marszałkowskim współpracujemy od wielu lat. Pan Marszałek Województwa, choć z wykształcenia lekarz, ma niezwykły, powiedziałbym, zmysł biznesowy, i niezwykły zmysł związany ze strategią rozwoju regionu, nie tylko Warszawy, ale i całego Mazowsza. Pan Kuliński, Dyrektor Generalny Urzędu, jest osobą, która bardzo dużą wagę i znaczenie przywiązuje do jakości wykonania usług i do konsekwencji pewnych zdarzeń. Podobne cechy ma także wiele innych osób pracujących w Urzędzie Marszałkowskim. Nie mamy problemów, jeśli chcemy organizować praktyki dla studentów, zamawiane są u nas szkolenia, urzędnicy wspierają nas w wielu sprawach. Czyli w gruncie rzeczy następuje pewna symbioza, powiedziałbym, że zbliżona jest chemia w jakimś sensie władz województwa mazowieckiego z chemią władz Wydziału Zarządzania. Tak było przy poprzedniej kadencji i tak jest przy obecnej kadencji. Pan Marszałek jest ten sam, ale dziekan na Wydziale zmienił się...

AL: ...ale chemia została...

AN: ...ale chemia pozostała i wiemy, że powinniśmy coś zrobić, my dla Wydziału, oni dla regionu. Co my możemy zrobić? Przede wszystkim porządnie kształcić i wspierać wszelkie inicjatywy, które rodzą się w głowach studentów. Jak już powiedziałem: po pierwsze, mamy dobrych studentów, a po drugie, przedsiębiorczych. Ci przedsiębiorczy studenci zawsze byli widoczni, może mniej w polityce, a bardziej w gospodarce. Teraz dowiaduję się, że wiele osób odnosi także sukcesy polityczne. Zostają starostami, burmistrzami, wójtami. Mówią mi, że bardzo przydaje im się w życiorysie fakt, że ukończyli Wydział Zarządzania, a część z nich, że robiła tu doktoraty. Uniwersytet Warszawski jest marką, cieszy się szacunkiem z powodów etycznych, moralnych. Więc absolwentów tej uczelni poszukuje się na różne stanowiska.
Zarazem istnieje silne i sprawnie działające Biuro Karier przy Wydziale Zarządzania UW. Daje ono naszym studentom i absolwentom - podobnie jak istniejące centralnie Biuro Zawodowej Promocji Absolwentów - rozwinąć skrzydła i znaleźć dobrą pracę. Młodzież współpracująca z tym biurem przygotowała mniej więcej 850 ofert praktyk i pracy dla studentów. To bardzo dużo, nie wszystkie zostały wykorzystane. Myślę - nieskromnie - że sukces, który był związany z przebudową Wydziału Zarządzania powoli także zaczyna się przekładać na sukces merytoryczny i zawodowy, w tym sensie, że coraz więcej instytucji, także duże firmy konsultingowe zwracają się do nas z prośbą o przysłanie stażystów, zgłaszają oferty pracy, chcą prowadzić wspólne badania. Bardzo cieszę się, że zauważają nas ministerstwa i proponują współpracę, oferują pracę dla studentów, jak np. Ministerstwo Gospodarki, czy Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, czy Ministerstwo Kultury. Podsumowując: zachodzi pewna synergia w tej różnorodności współpracujących podmiotów, a poprzez tę różnorodność następuje pobudzanie także naszej młodzieży, naszych studentów do działania.

AL: Wspomniał Pan o inwestycjach. Ostatnia wizyta komisarz Hübner pozwoliła zaprezentować Uniwersytet Warszawski, jako instytucję, w której środki europejskie wydawane są sensownie. Wydział Zarządzania jest przykładem, który potwierdza to stwierdzenie. Czy to też wpływa na rozwój tych młodych ludzi? Oni inaczej się czują w tych obiektach?

AN: Bez wątpienia tak jest. Uniwersytet z dużym sukcesem pozyskuje środki finansowe. Wydział Zarządzania jest częścią Uniwersytetu i my też odnieśliśmy sukces. Podkreślaliśmy i mówimy o tym teraz - nigdy nie napotykaliśmy oporu władz centralnych Uniwersytetu Warszawskiego, zawsze czuliśmy we władzach Uniwersytetu Warszawskiego sprzymierzeńca w pozyskiwaniu środków. Jesteśmy częścią Uniwersytetu, choć sami intensywnie o nie zabiegamy - ale zawsze odczuwaliśmy wsparcie dla naszych planów, czy to Rektora Węgleńskiego, czy Rektor Katarzyny Chałasińskiej-Macukow. Młodzi ludzie to dostrzegali i dostrzegają i nie pozostaje to bez wpływu na ich postawy.
Pamiętam, kiedy rozpoczynaliśmy budowę pierwszego budynku miałem wykład ze studentami III roku, to była grupa 80, może 90 osób, i ponieważ byłem zaangażowany w te inwestycje od początku, dzieliłem się z nimi moimi marzeniami o nowo powstającym budynku. Oni wtedy reagowali właściwie obojętnie, bez entuzjazmu, ale bardzo miło mnie zaskoczyli, po zakończeniu semestru, kiedy ten pierwszy budynek, w którym się mieści sala sportowa i aula został ukończony, wtedy przyszli do mnie i powiedzieli - "Panie Profesorze, kiedy pan opowiadał nam jeszcze rok temu, że tutaj w tej dziurze będzie stał budynek i będzie mieścił pełnowymiarową salę sportową, aulę, i że nareszcie będziemy mogli korzystać w pełni z dobrodziejstw XXI wieku, wówczas myśleliśmy, że to są mrzonki, że może skończy się to tak, jak w wielu innych miejscach w Polsce. Pan był jednak optymistą i tym optymizmem nas zaraził. I okazało się, że pan miał rację".
Dziś mogę powiedzieć, że wiele osób przyczyniło się do naszego inwestycyjnego sukcesu. Od początku chcieliśmy pokazać, że możemy porządnie uczyć, ale możemy też sprawnie zarządzać, innymi słowy, nie można porządnie uczyć o zarządzaniu i źle zarządzać. Trzeba było więc zrobić coś solidnie od początku do końca, i bardzo się cieszę, że się to nam udało, ponieważ to zwiększyło naszą wiarygodność. Młodzież uwierzyła w nasz przekaz. Ale pojawiło się coś jeszcze - studenci po prostu stwierdzili, że stać ich na własne sukcesy i tak się dzieje. Zarazem wiele osób wybiera studia na Wydziale Zarządzania, bo uznają, że te warunki, które oferujemy są dla nich lepsze niż gdzie indziej, a jeszcze tutaj spełniają się ich marzenia.

AL: Zainteresowały mnie Pana słowa o realizacji marzeń. Marzenia ma dziekan i je realizuje, marzenia mają studenci i starają je realizować z pomocą pracowników. Może to kształtuje integrację środowiska wydziałowego, która jest mocniejsza niż na inych wydziałach.

AN: To może jest pewna specyfika Wydziału. Jednym z moich zamierzeń, ale także moich poprzedników, było to, żeby Wydział nie był swego rodzaju autobusem, do którego się wsiada i wysiada. Chcemy, aby Wydział żył jak najdłużej, tzn. żeby rozpoczynał życie o 8.00 o kończył o 24.00. I któregoś dnia tak będzie. Częściowo już tak jest, ponieważ sala sportowa jest wykorzystywana właściwie do godz. 24.00, a godziny pracy czytelni zostały wydłużone. Sami studenci organizują sobie klub studencki. To trwa trochę długo, ale chciałem, żeby od początku do końca uczynili to sami. W momencie, kiedy ten klub powstanie i zacznie funkcjonować, całość naszego zamysłu będzie się opierać na kilku elementach: sporcie, odrobinie zabawy, bez alkoholu oczywiście, ponieważ inaczej sobie tego nie wyobrażam, oraz na edukacji, na uczeniu się, studiowaniu. Budynki Wydziału spełniają te założenia. Jeśli ten klub studencki będzie się funkcjonował bardzo dobrze, to nie widzę powodów, żeby nie powstało oddzielne miejsce, gdzie młodzież będzie mogła się bawić. Ale to nie wszystko - jesteśmy bliscy porozumienia z Akademią Sztuk Pięknych, które pozwoli nam, z jednej strony promować dzieła młodych artystów, z drugiej zaś, zbliżyć młodzież studiującą zarządzanie do obcowania ze sztuką i kulturą. Chcemy wyrobić w nich poczucie piękna - temu będą służyły organizowane tu wystawy grafiki, malarstwa czy rzeźby. Przedstawiciele Akademii Sztuk Pięknych zgodzili się ze mną, że studenci, czy absolwenci Wydziału to w przyszłości osoby na ogół skazane na sukces zawodowy - to jest udowodnione statystycznie. To oni w dużej mierze będą menedżerami, dyrektorami, będą mieli środki finansowe, mogą stać się mecenasami sztuki i jej odbiorcami. Ale to nie jedyny przykład, że kultura jest wartością na Wydziale Zarządzania. Mamy bowiem salę, która posiada znakomitą akustykę. Była budowana z myślą także o tym, żeby służyła jako sala koncertowa. Z całą pewnością będziemy zapraszać przynajmniej 2, 3 razy do roku Chór Akademickim UW, ale także innych wykonawców muzyki. To się już dzieje i stanowi powoli część życia akademickiego na Wydziale . Tak tworzy się jego tożsamość.

AL: Panie Dziekanie, ale wróćmy jeszcze do tych diamentów, do początku naszej rozmowy. Tymi diamentami nie są , tak podejrzewam, wszyscy studenci. Sześć tysięcy osób nie osiąga sukcesów w konkursach, w grach zespołowych itd. Powiedzmy może jedna piąta studentów Wydziału Zarządzania to są osoby, które osiągają sukces już w czasie studiów. A co z pozostałymi? Co oni robią? Znajdują pracę czy nie?

AN: Generalnie mamy dobrych studentów. I ma Pan rację, że diamenty nie są dobrem codziennym i ogólnodostępnym, ani w rzeczywistości, ani w teorii. To dobrze - powiedziałbym - nie można mieć samych diamentów. Nigdy nie jest tak, że wszyscy są znakomici. Nie wyobrażam sobie życia, gdy wokół są same wybitne postaci. Naszym celem, tak jak go widzimy, jest propagowanie takich cech, które pozwolą na ukształtowanie dobrych, rzetelnych ludzi i przysporzą umiejętności radzenia sobie w życiu. Choć, oczywiście są osoby, które z różnych powodów się wybijają ponad przeciętność, są lepiej przygotowani do rywalizacji, mają tradycje rodzinne, itd., ale w zasadzie jedni osiągają sukces wcześniej, inni troszkę później. To naturalne.
Jeśli pyta Pan mnie o zatrudnienie, to można śmiało wyodrębnić dwie grupy studentów: studentów na studiach niestacjonarnych i studentów na studiach stacjonarnych. Studenci na studiach niestacjonarnych są przedsiębiorczy już z natury rzeczy. Z naszych badań i obserwacji wynika, że ponad 90 % tych studentów, których mamy na studiach niestacjonarnych, pracuje. Jest zatrudniona w różny sposób: na czas nieokreślony, na czas określony, na zlecenie, itd., ale pracuje i radzi sobie, zarabia. Pracuje ciężko, choć trudno jej godzić naukę z pracą - ale dają sobie radę. Jeżeli idzie o studentów studiów stacjonarnych, to duża grupa młodzieży na studiach stacjonarnych podejmuje pracę na IV roku. Badania naszych absolwentów ze studiów stacjonarnych wskazują na to, że w ciągu 3 miesięcy od ukończenia studiów ok. 75-80 % znajduje pracę. To jest dobry wynik.
Powiem jeszcze o jednej sprawie. Ważne są dla nas spotkania z naszymi absolwentami. Powiem Panu, jest mi czasem miło, gdy moi byli magistranci czy studenci dzielą się ze mną swoimi sukcesami,. Nierzadko stają się w wieku 30-32 lat właścicielami aktywów sięgających kilkuset milionów złotych. Zależy nam na zbudowaniu relacji z absolwentami Wydziału. Chcemy, żeby wszyscy, a mamy prawie 16 tys. absolwentów, czuli się na Wydziale jak u siebie w domu, czuli związek z Wydziałem i żeby wracali na Wydział: po dalszą edukację, żeby wracali na Wydział także jako donatorzy, konsultanci.
Jesteśmy dopiero na początku drogi, która ma nas doprowadzić do przekształcenia Wydziału w najlepszą szkołę biznesu w tej części Europy. To jest nasze marzenie, które wspólnie - powtarzam wspólnie - możemy zrealizować.

AL: Bardzo dziękuję za rozmowę.
© Uniwersytet Warszawski, Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa, tel. (centrala) +48 22 552 00 00, NIP 525-001-12-66
Wszelkie prawa zastrzeżone. Webmaster  Rzecznik prasowy  Administrator