|
[Drukuj]
Poczet Rektorów UW
Jego Magnificencja Rektor
Józef Karol Skrodzki
Robert Gawkowski
Urodził się na Grodzieńszczyźnie w 1789 roku i tam też pobierał pierwsze nauki.
Gimnazjum ukończył w Wilnie i zaraz potem rozpoczął studia na Uniwersytecie Wileńskim.
Były to czasy gdy nauka na tej uczelni kwitła, rozsławiana przez badania braci Śniadeckich.
Dla studenta Skrodzkiego, pasjonującego się fizyką, musiało to mieć specjalne znaczenie.
Po ukończeniu studiów młody Skrodzki na koszt rządu wyjechał "w celu dalszego kształcenia
za granicę".
W Księstwie Warszawskim "uczona głowa" fizyka bardzo się przydała i jako ledwie 22
letni człowiek objął posadę profesora Liceum Warszawskiego. Wykładał: fizykę, chemię i
historię naturalną. Po upadku księstwa Skrodzki znów wyjechał na zachód- podróżował po
Niemczech, Francji i Anglii, wszędzie śledząc postępy nauk ścisłych. Do Warszawy powrócił
w 1816 by odegrać znaczną rolę przy tworzeniu Uniwersytetu Warszawskiego. W 1818
został tu profesorem fizyki, wykładając także w mniejszych i mniej znanych szkołach: Szkole
Aplikacyjnej Artylerii i Szkole Leśnictwa. Dla niespełna 30 latka było to niemałe wyróżnienie.
Nauka wciągnęła Skrodzkiego bez reszty. Znany był z tego, że "każdy wolny czas
spędzał sam, bądź z uczniami na czynieniu doświadczeń i badań". Owocowało to licznymi
artykułami i odczytami naukowymi np.: "O budowie łańcuchów elektrycznych Volty i ich
fenomenach elektromagnetycznych" i "Badania nad wytrzymałością niektórych gatunków
drewna krajowego".
Skrodzki był członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk, współredagował też, bezcenny dla
polskiej nauki "Pamiętnik warszawski".
W 1824 został dyrektorem Gabinetu Fizycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a
także dziekanem katedry filozofii. Jego talenty pedagogiczne i organizacyjne zostały
dostrzeżone i w lutym 1831 Skrodzki został wybrany rektorem uczelni. Czasy, w jakich
przyszło mu zawiadywać uniwersytetem były niezwykle trudne. Powstanie Listopadowe
spowodowało, że kampus uczelni bardziej przypominał koszary niż miejsce edukacji, a w
insurekcji brało udział wielu profesorów i większość studentów. Na domiar złego u nowego
rektora nasiliły się objawy gruźlicy. Skrodzki na posiedzeniu rady naukowej zasłabł,
wielokrotnie głos odmawiał mu posłuszeństwa. W tej sytuacji, w środku zawieruchy wojennej
Skrodzki wyjechał z kraju "do wód" ratować podupadłe zdrowie.
Gdy wrócił w 1832 roku sytuacja w Królestwie Polskim zmieniła się diametralnie. W
ramach popowstaniowych represji carscy urzędnicy rozwiązali uniwersytet. Nieszczęsny
rektor byłego już uniwersytetu, żył jeszcze 4 lata beznadziejnie zmagając się z chorobą,
która ostatecznie zwyciężyła 16.05.1836 roku.
|