Uniwersytet Warszawski
STRONA GŁÓWNA ZAMÓWIENIA PUBLICZNE POCZTA WYCIECZKA MAPA SPIS PRACOWNIKÓW ENGLISH VERSION SZUKAJ
REKRUTACJA O UNIWERSYTECIE OSIĄGNIĘCIA WYDARZENIA OGŁOSZENIA DLA KANDYDATÓW DLA STUDENTÓW DLA ABSOLWENTÓW STUDIA PODYPLOMOWE STUDIA DOKTORANCKIE DLA PRACOWNIKÓW PRACA NA UW DLA PRASY
jakosc UNICA
UNIWERSYTET OTWARTY BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA KULTURA.UW RADIO KAMPUS AKADEMICKA TELEWIZJA NAUKOWA (ATVN) WYDAWNICTWA UW KSIĘGARNIA LIBER UNIWERSYTECKI OŚRODEK TRANSFERU TECHNOLOGII CENTRUM SPORTU I REKREACJI UW INTERNET PUBLIKACJE PISMO UCZELNI
[Drukuj]

"Oczy i obiektywy"
III Przegląd Filmów Etnograficznych,
czyli rzecz o zadziwieniu nad światem


Ewa Wołkanowska


Przyszły tłumy. Może to brzmieć jak przechwałka jednego z dumnych organizatorów "Oczu i obiektywów", jakim niewątpliwie jestem. Może to być też suche stwierdzenie faktu dokonanego, które można by rozwinąć w następujący sposób: w dniach 24 - 26 lutego 2006 roku w trakcie trwania III Przeglądu Filmów Etnograficznych "Oczy i obiektywy" zorganizowanego przez Koło Naukowe "Etno" zrzeszające studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, sala Państwowego Muzeum Etnograficznego pękała w szwach. Duma z niniejszej sytuacji poniekąd ustąpiła miejsce mojemu zdziwieniu. Zastanawiałam się, co dla każdego z tych ludzi kryło się pod pojęciem film etnograficzny?

Etnografia najczęściej jest kojarzona z dwoma różnymi obrazami. Ten pierwszy przedstawia naszą rodzimą wieś polską: z furmanką, strzechą, kolorowymi spódnicami, krzyżem przydrożnym upiększonym wstążkami i pobożnym "Szczęść Boże!" Obraz wsi spokojnej i szczęśliwej, gdzie niezmiennie od wieków bosy pastuszek wygania bydło, przygrywając sobie na fujarce, baby w polu śpiewają pieśni dożynkowe, wiążąc snopy zboża, gdzie księdza całuje się w rękę, a na weselach panują oberki i przyśpiewki. Żuraw przy chacie i bocian na łące są też niewątpliwymi częściami tego pejzażu, utrwalanego między innymi w filmach etnograficznych z okresu PRL-u, kręconych w skansenach. Drugi obraz, z jakim kojarzy się nasza dziedzina, jest jeszcze bardziej egzotyczny, bo przedstawia wszelkiego rodzaju społeczeństwa pozaeuropejskie, kojarzące się z niezrozumiałymi obrzędami, dziwnymi strojami, wszelkiego rodzaju tańcami i bardzo tajemniczymi wierzeniami.

Na przeglądzie "Oczy i obiektywy" były pokazywane zarówno filmy traktujące o tańcu tybetańskim ("Czam, czyli taniec" reż. Krzysztof Renik), krwawej ofierze macedońskiej ("Kurban" reż. Tomasz Strączek) jak też o obchodach dnia św. Wasyla w Bułgarii ("Surva" reż. Paweł Krzyworzeka). Wyświetliliśmy też te zza miedzy, pozwalające się przyjrzeć polskim muzykantom ludowym ("Muzyka żydowska w twórczości wiejskich muzykantów" reż. Andrzej Bieńkowski, "Stara muzyka" reż. Dariusz Gajewski). Istnieje jednakże jeszcze inny rodzaj inności, takiej, która jest tworzona dzisiaj w wyniku procesów globalizacji. W tym samym kraju żyją dzisiaj obok siebie ludzie, których kultura zdaje się należeć do całkiem odmiennych światów.

Filmy prezentujące tę specyfikę współczesności ukazują relacje między Tuaregami a Belgiem, koczującym z tym afrykańskim plemieniem przez kilka miesięcy("Tshissete, le mirroir touareg", reż. Sebastian Wielemans), Pakistańczykiem a Hindusem, którzy poznali się na studiach filmowych w Londynie ("My brother my enemy", reż. Masood Khan, Kamaljeet Negi), Amerykanami, szukającymi żon poprzez internetowe biura matrymonialne, a Kolumbijkami, chcącymi szczęśliwie wyjść za mąż. ("The Internet bridge" reż. Eleanor Ford). Jest to całkiem nowy rodzaj inności, która w konfrontacji z stereotypowym postrzeganiem różnych społeczności zdaje się być wręcz absurdalna, a przez to komiczna. Doskonałym przykładem tego jest film "Chikwati - moje afrykańskie wesele" Petera Lehmanna, będący współczesną historią o miłości. Dwoje młodych ludzi zakochało się w sobie i postanowiło się pobrać. On Niemiec, ona Zambijka. Rodzina i przyjaciele przyjechali z europejskiej metropolii do małej zambijskiej wioski, gdzie uczestniczyli w ślubie i ceremonii weselnej Chikwati. Zarówno Afrykańczycy jak i Europejczycy zdawali się być rozbawieni zaistniałą sytuacją. Na tle afrykańskich domów różowy garnitur pana młodego wyglądał egzotycznie, a panna młoda przeszła swoistą transformację zmieniając sukienkę w tradycyjne zambijskie wzory na stylową obcisłą kreację.

Pretekstów do spotkań różnych światów istniejących na kuli ziemskiej mamy dużo. Zdajemy sobie sprawę, że w takim samym stopniu, w jakim ludzie z innego kręgu kulturowego jawią się nam jako egzotyczni, my jesteśmy odbierani przez nich. Etnograf przestaje być kimś, kto, jak twierdził Aleksander Jackowski, wiecznie się spóźnia, pytając: "A jak tu kiedyś było?" Często wyrusza, by prowadzić badania w swoim rodzinnym mieście. Zagląda do restauracji, teatrów i supermarketów, rozmawia z pracownikami banków, bywalcami klubów nocnych i przedstawicielami subkultur. Dziwi się tym, co przez wiele lat życia wydawało się normalne. Jeśli taki etnograf oprócz szeroko otwartych oczu będzie też właścicielem kamery, zaowocuje to kolejnymi przeglądami "Oczy i obiektywy".


© Uniwersytet Warszawski, Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa, tel. (centrala) +48 22 552 00 00, NIP 525-001-12-66
Wszelkie prawa zastrzeżone. Webmaster  Rzecznik prasowy  Administrator