|
[Drukuj]
Dni Otwarte za nami
Artur Lompart
W dniach 18-19 marca br., podobnie jak w latach poprzednich, nasza Uczelnia
zorganizowała Dni Otwarte, chcąc tym samym zaprezentować swoją ofertę edukacyjną. Po
raz drugi Dni zorganizowano w formule targów edukacyjnych, gdzie każdy kierunek lub
wydział dysponował własnym punktem informacyjnym. Dodatkowo jednostki mogły
zorganizować spotkania informacyjne dla zainteresowanych. I na tym podobieństwa z latami
poprzednimi się skończyły. Ten rok był bowiem kolejnym rokiem wyjątkowym, a Dni Otwarte
potwierdziły to, o czym władze UW mówiły na początku roku akademickiego. Zacznijmy od
początku.
Formuła Dni Otwartych dostosowana do oczekiwań odwiedzających Uniwersytet
sprawdziła się po raz kolejny. System stoisk informacyjnych, wprowadzony w roku 2005 zdał
egzamin i pozwolił uzyskać informacje o konkretnych kierunkach prawie wszystkim
zainteresowanym. Prawie wszystkim, gdyż nie wszystkie kierunki były zainteresowane
kandydatami na studia. Przykładem takiej "troski" o kandydatów może być postępowanie
dwóch jednostek (nazwy jednostek zachowam dla siebie), które opuściły swoje stoiska po
pierwszym dniu, nie informując organizatorów o tym fakcie. Zdezorientowani kandydaci mogli
jedynie przyglądać się pustym ścianom stoiskom. Oczywiście, można tłumaczyć takie
zachowanie niechęcią pracowników czy studentów do pracy w niedzielę, ale większość
pracowników uznała swoją obecność podczas całych Dni Otwartych za obowiązek wobec
uczelni. Dlatego też wdzięczność i wyrazy uznania należą się tym, którzy poświęcili swój
czas i zachęcali wszystkich kandydatów do wyboru naszej uczelni na miejsce swoich
studiów. Byli wśród nich studenci Wydziału Polonistyki, dokonujący niemalże słownych
ekwilibrystyk, chcąc przyciągnąć do stoiska wydziału każdego młodego człowieka. Byli
strażnicy z Sekcji Ochrony Obiektów, którzy oprócz pilnowania obiektów każdemu
wchodzącemu na teren UW udzielali Informacji, uzbrojeni w mapki, plany i schematy. Byli
studenci Instytutu Filozofii, dyskutujący o życiu z każdym zainteresowanym pogawędką. Byli
studenci historii, którzy przebrani w kontusze pokazywali, że historia nie musi być nudna. Byli
młodzi ludzie z zarządzania czy ekonomii, którzy w swych promocyjnych działaniach
wykorzystywali wszystko, począwszy od internetu i prezentacji multimedialnych, a
skończywszy na wydziałowych koszulkach i parasolach. Byli studenci WDiNP, promujący
swoje kierunki za pomocą baloników, plakatów i zabawnych filmów. Było wielu, wielu innych.
Wszystkich nie sposób wymienić, ale to dzięki nim wszystkim kandydat - nie ważne czy
maturzysta, licencjat czy zainteresowany studiami podyplomowymi lub doktoranckimi mógł
poczuć się na Uniwersytecie swobodnie.
Wszystkie ww. zmiany pozwolą w pełni wykorzystać nasze atuty -
- doskonałe miejsce w centrum Warszawy z dogodnym dojazdem z głównych dworców kolejowych czy autobusowych,
- możliwość uzyskania informacji - co jest najważniejszą rzeczą, jaka przyciąga na Dni Otwarte młodzież,
- zobaczenie, co można robić na Uczelni i co upragniony kierunek studiów daje nam po zakończeniu edukacji.
Do tego jesteśmy przygotowani i możemy śmiało podjąć "walkę o kandydata" na całym,
rozległym "froncie edukacyjnym".
|