|
[Drukuj]
NIEMIECKI DOKTORAT HONORIS CAUSA DLA PROFESORA MARKA J. SIEMKA
Jakub Kloc-Konkołowicz
W piątek, 10 lutego 2006 na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma w Bonn odbyła się
niecodzienna uroczystość. Polskiemu filozofowi, wykładającemu na Uniwersytecie
Warszawskim profesorowi Markowi J. Siemkowi, nadano tytuł doktora honoris causa
bońskiej uczelni. Profesora wyróżniono zaszczytnym tytułem za, jak podano w
uzasadnieniu, "nadzwyczajne zasługi w twórczym pośrednictwie między filozofią polską a
niemiecką". Profesor Siemek, jeden z czołowych współczesnych filozofów polskich, nie
tylko zasłużył się w dziele przybliżania Polakom filozofii niemieckiej. Jest także wysoko
cenionym przez naszych zachodnich sąsiadów interpretatorem i kontynuatorem
niemieckiej tradycji filozoficznej. Można bez przesady powiedzieć, że należy on do
bardzo wąskiego grona polskich filozofów, których nazwisko jest znane w kręgach
akademickich niemieckiego obszaru językowego.
Uroczyste nadanie doktoratu honoris causa odbyło się w pięknym, położonym w centrum
miasta Pałacu Elektorskim, będącym siedzibą bońskiej uczelni. Oprócz dziekana
Wydziału Filozoficznego tamtejszego uniwersytetu, w uroczystości wzięli udział także
przewodniczący Niemieckiego Towarzystwa Filozoficznego oraz sekretarz generalny
Fundacji Humboldta, której profesor Siemek był stypendystą. Polską stronę
reprezentowała prof. Małgorzata Gersdorf, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego i
prof. Jan Węgleński, dziekan Wydziału Filozofii i Socjologii UW. Laudację wygłosiła
prof. Gesine Schwan, rektor Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą i zarazem
pełnomocnik rządu niemieckiego do spraw kontaktów z Polską. W laudacji nie zabrakło
więc kilku zdań wygłoszonych najczystszą polszczyzną. W uroczystościach wzięło udział
także wielu innych znamienitych gości, by wymienić tylko jednego z najbardziej znanych
współczesnych filozofów niemieckich, Odo Marquarda. Profesorowi Siemkowi
towarzyszyła żona oraz przyjaciele z Polski i Niemiec.
Gesine Schwan skupiła się na imponującej biografii naukowej Marka Siemka. Urodzony
w 1942 roku filozof od ponad 40 lat związany jest z Uniwersytetem Warszawskim.
Wśród jego nauczycieli znajdujemy między innymi Bronisława Baczkę i Leszka
Kołakowskiego. W swojej pracy naukowej profesor Siemek skupiał się przede wszystkim
na szeroko rozumianej tradycji klasycznej filozofii niemieckiej oraz filozofii społecznej.
Jego prace - spośród których wiele wydanych było w Niemczech - poświęcone myśli
Kanta, Fichtego, Hegla, Marksa czy Lukácsa, ale także te dotyczące filozoficznej
tożsamości Europy, należą dziś bez wątpienia do klasyki. Na uwagę zasługują także, co
podkreślała prof. Schwan, wybitne tłumaczenia niemieckiej literatury filozoficznej na
język polski, dokonane przez Marka Siemka. Wśród nich poczesne miejsce zajmuje
Teoria Wiedzy Johanna Gottlieba Fichtego z 1794 roku - klasyczne dzieło, którego
lektura w oryginale nastręcza nierzadko trudności samym Niemcom, a którego polski
przekład czyta się jednym tchem.
Trudno wymienić wszystkie stypendia i nagrody, które były udziałem profesora Siemka.
Wystarczy rzut oka na listę miejsc gościnnych profesur i wykładów: Dubrownik,
Jerozolima, Hajfa, Porto Alegre, Siegen, Jena, Klagenfurt, Tybinga, Akwizgran, Mińsk,
Monachium, Konstancja - listę imponującą, a i tak niepełną. Profesor jest członkiem
wielu międzynarodowych towarzystw filozoficznych oraz komitetów redakcyjnych. A
wreszcie, last but not least, cieszy się wielkim autorytetem i sympatią wśród studentów -
podczas jego wykładów i seminariów sale zawsze wypełnione są po brzegi.
Gesine Schwan podkreślała w swej laudacji, że profesor nigdy nie zamykał się w "wieży
z kości słoniowej", w której nierzadko chronią się ludzie refleksji. Świadczy o tym także
wyjątkowo ważne miejsce, jakie w myśli Siemka zajmuje intersubiektywność, doniosła
rola, jaką odgrywa w niej otwarcie koncepcji uniwersalnej racjonalności na historię i
treści płynące ze świata społecznego. Profesor Siemek w swoim wykładzie po raz
kolejny dał temu wyraz. Wystąpienie, zatytułowane "Poza przymusem", poświęcił
bowiem nie filozofom ściśle akademickim, jak Fichte czy Hegel, lecz Fryderykowi
Schillerowi, w Polsce postrzeganemu przede wszystkim jako wybitny niemiecki poeta
romantyczny. Nie każdy wie, że Schiller był także twórcą oryginalnej koncepcji
estetycznej, polemistą Kanta, podejmującym tematy filozoficzne i etyczne najcięższego
kalibru. W wykładzie profesor skupił się na Schillerowskim pojęciu "gry" jako
przestrzeni, w której człowiek uwolniony od różnorakich form przymusu - fizycznego i
moralnego - może rozwinąć wszystkie siły swojej osobowości, być w pełni sobą. Teorię
tę można, wedle Siemka, potraktować zarówno jako "estetyczną utopię", jak i jako
przygotowanie, swoiste wychowanie do radzenia sobie z imperatywami codzienności,
naznaczonej różnymi formami przymusu.
W wykładzie profesor mógł skoncentrować się na tematach popularnych, modnych.
Jednak nie uczynił tego. Nie skupił się też na swojej biografii, na swej drodze naukowej -
a przecież i ona byłaby wdzięcznym tematem. Zajął się natomiast tym, w czym upatrywał
i upatruje zadanie prawdziwego myśliciela - ideą, pojęciem, tym, co może zainteresować
każdego, niezależnie od pochodzenia, wieku czy płci. W ten sposób Siemek w dobitny
sposób potwierdził opinię Gesine Schwan, która określiła go mianem "uczonego, który
jako osoba i jako naukowiec daje dowód rozumnego humanizmu, będącego naszym
wspólnym, europejskim dziedzictwem".
To była wyjątkowa uroczystość. Wyjątkowa nie tylko dlatego, że uhonorowano
naukowca, którego dorobek jest imponujący, nieprawdopodobnie bogaty. Nie tylko
dlatego, że po raz pierwszy polski filozof wyróżniony został tytułem doktora honoris
causa przez niemiecką uczelnię. Nie tylko dlatego, że w ten sposób profesor dał powód
do dumy całemu Uniwersytetowi Warszawskiemu. Wyjątkowa może zwłaszcza z tego
powodu, że wszyscy, którzy mają zaszczyt znać profesora, naprawdę cieszyli się razem z
nim. Cieszyli się, bo wiedzą, że wyróżniony został nie jedynie wybitny uczony, ale także
nadzwyczaj skromny i wyrozumiały człowiek, z poświęceniem podchodzący do swych
obowiązków, zawsze życzliwy innym i skłonny do pomocy. Człowiek po prostu,
najzwyczajniej mądry.
|