|
[Drukuj]
Monika Szulecka
Studentka IPSiR UW
"Z Prostej na prostą..."
Zajęcia studentów w Zakładzie Karnym
w Białej Podlaskiej
Gra o wolność, zakładanie maski, potrzeba
dialogu między więzieniem a społeczeństwem
- to tylko kilka elementów
rzeczywistości więziennej, z którymi zetknęli
się studenci Instytutu Profilaktyki
Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu
Warszawskiego odwiedzając Zakład Karny
w Białej Podlaskiej na początku kwietnia
br. Opiekunem naukowym zajęć był dr
hab. Zbigniew Lasocik. Grupę studencką
stanowili członkowie Kryminologicznego
Koła Naukowego oraz studenci z różnych
lat studiów.
Nie była to pierwsza wizyta studentów
Instytutu w gościnnych progach tego zakładu.
Już po raz dziewiąty kadra i więźniowie
w Białej Podlaskiej spotkali się
z "ipsirowcami". Ideą tych spotkań, oprócz
poznania samej instytucji, jest wymiana
poglądów między więźniami i studentami,
bądź wspólne zaangażowanie w określone
przedsięwzięcia. Tym razem spotkaliśmy
się, by w formie seminarium rozważyć
zagadnienie autentyczności przemian
religijnych w warunkach więziennych.
Inspiratorem i kontynuatorem wspólnych
zajęć w Zakładzie Karnym w Biatej
Podlaskiej jest dr hab. Zbigniew Lasocik
z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej
IPSiR UW. Idea zajęć opiera się
na przekonaniu, że społeczeństwo, a więc
i studenci, muszą interesować się tym, co
dzieje się za więziennymi murami. Działania
związków wyznaniowych, organizacji
społecznych, studentów czy innych osób
przyczyniają się do uspołecznienia systemu
wykonania kary pozbawienia wolności.
Dr hab. Zbigniew Lasocik podkreślił,
że należy docenić niemal dziesięcioletnią
już współpracę kadry Zakładu Karnego
w Białej Podlaskiej z ośrodkiem uniwersyteckim.
Co ważne, to właśnie administracja
tego zakładu zaprasza na spotkania,
występuje z inicjatywami. To natomiast
wskazuje na podstawową intencję, którą
kieruje się administracja: stworzenie cywilizowanego
więzienia. Dyrekcja i kadra
Zakładu Karnego w Białej Podlaskiej reaguje
na symboliczny apel społeczeń-
stwa, chcącego "brać udziat" w wykonywaniu
kary pozbawienia wolności. A społeczeństwo,
z kolei, powinno odpowiadać
na apele więziennictwa, które potrzebuje
wsparcia i zainteresowania ze strony społeczeństwa.
Ludzie z zewnątrz mają prawo
formułować oczekiwania wobec więziennictwa,
ale i odwrotnie.
Gościnność i zadowolenie z naszej
obecności w zakładzie poczuliśmy zaraz
po przekroczeniu bramy więziennej.
Do końca tej wizyty, a nawet poza murami
więzienia zarówno Dyrektor, jak i wychowawcy
byli gotowi odpowiadać na wszelkie
pytania. Towarzyszyli nam na każdym
etapie zajęć, co nie pozostaje bez znaczenia
dla ilości informacji i doświadczeń, jakie
mogliśmy wynieść z tej wizyty. Natomiast
my, studenci wraz z opiekunem naukowym,
mogliśmy dać więziennictwu
coś od siebie. Mianowicie sprawić swoją
obecnością, że ten dzień byt wyjątkowy,
odmienny od więziennej rutyny.
Więzienie przy Prostej
Historia Zakładu Karnego przy ul. Prostej
w Białej na Podlasiu zaczęła się
w 1878 r, kiedy zaborcze władze rosyjskie
nakazały wybudowanie nowego więzienia
"etapowego". Uprzednio rolę więzienia
pełniły podziemne pomieszczenia bialskiego
zamku. Nowe więzienie powstało
na terenie należącym wcześniej do zakonu
Sióstr Szarytek, skonfiskowanym
po upadku Powstania Styczniowego.
W latach I wojny światowej więzienie
w Białej pozostawało w rękach niemieckich.
Dość trudnym okresem dla tej jednostki
były pierwsze lata po odzyskaniu
niepodległości. Dwukrotnie w tym czasie
uzbrojone bandy napadły na więzienie
i uwolniły znajdujących się tam przestępców.
W 1921 r. udało się w zlikwidować te
bandy. Do wybuchu II wojny światowej,
przeznaczone wówczas dla 170 osadzonych
więzienie było stale przepełnione.
Przebywało w nim nawet 240 więźniów.
W 1938 r. na terenie gospodarstwa rolnego,
zarządzanego przez kierownictwo
bialskiego więzienia, powstał zakład karny
dla niepoprawnych przestępców - recydywistów.
Wówczas był to jeden z trzech
tego typu zakładów w Polsce.
Tragizm drugiej wojny światowej nie
ominął bialskiego zakładu. Przepełnienie
osiągnęło wtedy punkt krytyczny, w więzieniu
przebywało nawet 300 skazanych.
W czasie okupacji faktyczny nadzór
nad więzieniem w Białej Podlaskiej sprawowało
Gestapo. W zakładzie karnym
w tym czasie działała tajna organizacja
związana z AK, planująca ucieczki i uwolnienie
więźniów. Jedyny skuteczny plan
ucieczki w marcu 1944 r. zakończył się dla
uciekinierów tragicznie. Większość z nich
została zastrzelona. Więzienie pozostawało
w rękach niemieckiego okupanta do lipca
1944 r. Następnie, do lutego 1945 r.,
nadzór nad zakładem karnym przejęło
NKWD, które rozprawiało się z oddziałami
AK. Rozbrojeni żołnierze AK trafiali
do bialskiego więzienia. Dwukrotnie powiodła
się podjęta przez siatkę AK próba
odbicia więźniów zatrzymanych przez
NKWD. W owym czasie bialskie więzienie
pełniło też rolę więzienia etapowego dla
skazanych wywożonych na Wschód.
W latach Polski Ludowej początkowo pełniło
rolę aresztu śledczego, ale od połowy
lat 70. stanowi zakład karny typu zamkniętego
dla recydywistów penitencjarnych.
Od początku istnienia zwiększyła się
infrastruktura zakładu oraz jego pojemność.
Obecnie limit miejsc wynosi 277,
natomiast jest tu ponad 300 więźniów.
Na terenie zakładu znajduje się biblioteka,
świetlice, sala widowiskowo-sportowa, sitownia,
kaplica, pracownia plastyczna
oraz klub pracy. Wszystkie te miejsca
mieliśmy okazję zobaczyć.
Obecnie podstawowym przeznaczeniem
zakładu jest wykonywanie kary pozbawienia
wolności orzeczonej wobec recydywistów
penitencjarnych. Jednak
w ramach zaktadu funkcjonuje też oddziat
dla tymczasowo aresztowanych, oddziat
terapeutyczny (od października 2004 r.)
oraz oddziat typu półotwartego.
W oddziale półotwartym nieliczną grupę
stanowią osoby pierwszy raz karane,
pozostali to skazani, wobec których toczy
się postępowanie o przedterminowe warunkowe
zwolnienie. Więźniowie z tego
oddziału w większości pracują na rzecz
samorządu, wykonują prace charytatywne
lub są zatrudnieni na indywidualnych
stanowiskach pracy.
 Z Prostej na prostą
Zakład karny w Białej Podlaskiej mieści
się przy ul. Prostej. I właśnie lokalizacja
stała się inspiracją dla nazwy programu
przygotowania do wolności "Z Prostej
na prostą", realizowanego w tej jednostce.
Założeniem programu jest podejmowanie
działań, które mają zapobiec, aby
więzień po opuszczeniu zakładu karnego
trafił w próżnię. Temu służy przede
wszystkim integracja więźnia z rodziną
i dziećmi oraz "informowanie" społeczeństwa
o więźniu. W realizacji tak pojętego
celu pomocni okazali się kuratorzy, którzy
zrozumieli intencje wychowawców. W ramach
programu jednostka nawiązała
współpracę z Klubem Pracy, który świadczy
nieodpłatne usługi dla osób poszukujących
pracy. Współpracę tę zainspirowali
studenci, którzy chcieli podzielić się
z więźniami użyteczną wiedzą: jak napisać
CV czy list motywacyjny. Tu warto zaznaczyć,
jak ważna może okazać się rola
studentów - stażystów, których zaangażowanie
i pomysły wzbogacają możliwości
działań przygotowujących więźnia do wyjścia
"na prostą". Inne programy prowadzone
w bialskim zakładzie to program
czytelniczy, adaptacyjny, a także terapeutyczny.
Kadra penitencjarna zakładu jest nieliczna.
Dział penitencjarny tworzą kierownik
oraz sześciu wychowawców. Mogliśmy
poznać niemal wszystkich. Kadrę wychowawczą
więzienia w pewnym sensie
uzupełniają dwaj kapelani więzienni:
rzymskokatolicki oraz prawosławny, którzy
zatrudnieni są w zakładzie w niepełnym
wymiarze czasu pracy. Obydwaj zrobili
już dużo dla bialskich więźniów, organizując
m.in. ekumeniczne pielgrzymki
skazanych i ich rodzin. Podstawowym celem
pracy kadry jest uzdrowienie, uspołecznienie
relacji więziennych. Każdy
z wychowawców ma do czynienia z odmienną
ludzką "materią". Najmniejsze
możliwości oddziaływań wychowawczych
są w przypadku skazanych recydywistów
penitencjarnych odbywających karę pozbawienia
wolności w systemie zwykłym.
Ci więźniowie stanowią specyficzną grupę,
często uczestniczą bowiem w podkulturze
więziennej, której jedną z naczelnych
zasad jest negatywny stosunek
do personelu.
Znacznie większe możliwości działań
wychowawczych daje wykonywanie kary
pozbawienia wolności w systemie programowanego
oddziaływania. Podstawą są
tutaj zezwolenia na opuszczenie zakładu
bez dozoru udzielane w przypadku spełnienia
określonych warunków. W tym systemie
odbywa karę ok. 60% więźniów
z bialskiego zakładu. Wśród nich są zarówno
recydywiści penitencjarni, jak i skazani
po raz pierwszy. Podstawą oddziaływań
wychowawczych jest wpajanie więźniom
przekonania, że kiedyś wyjdą, znajdą się
na wolności. A na to muszą być przygotowani.
Środkami do osiągnięcia wspominanego
celu są: pomoc w nawiązaniu kontaktu
z rodziną, zwłaszcza z dziećmi oraz
praktykowany od wielu lat system przepustkowy.
Rocznie udzielanych jest
ok. 1400 zezwoleń na czasowe opuszczenie
zakładu karnego. Jest to stosunkowo
duża liczba, ale praktyka bialskiego zakładu
pokazuje, że prognozowanie w odniesieniu
do zachowań konkretnych więźniów
jest w ogromnej większości trafne. W ubiegłym
roku padła "rekordowa" liczba "niepowrotów"
z przepustek. W czterech przypadkach
korzystający z zezwolenia więźniowie
nie powrócili w wyznaczonym terminie.
W latach poprzednich rocznie zdarzały
się jeden lub dwa "niepowroty". Trzeba
przyznać, że tak znikomy odsetek "niepowrotów"
uzasadnia w wystarczającym
stopniu podejmowanie decyzji o udzieleniu
przepustki (oczywiście przy spełnieniu
określonych warunków).
W zakładzie prowadzone są również
oddziaływania o charakterze kulturalno-
-oświatowym. Często są to dość proste
działania, które mają na celu chociażby
minimalne zaktywizowanie więziennej
społeczności. Zdarza się, że więźniowie
wychodzą do kina lub goszczą u siebie ludzi
kultury. W większości jednak zajęcia
w tym zakresie związane są z dostępną
w zakładzie infrastrukturą, a więc są to zajęcia
sportowe, czytelnicze, plastyczne.
Przejawy talentu więźniów można było zauważyć
kilkakrotnie podczas zwiedzania
tej jednostki. Przede wszystkim należy
wskazać na wygląd ekumenicznej kaplicy
z drewnianymi wykończeniami, która powstała
dzięki pracy i zdolnościom więźniów.
Wystrój ogólnej świetlicy, a więc
drewniane miniatury kapliczek oraz zawieszone
na ścianach obrazy również dowodziły,
że w tym zakładzie karnym przebywali
utalentowani więźniowie.
Kadra penitencjarna przyznaje, że
problem stanowią alkohol i narkotyki, które
najróżniejszymi sposobami dostają się
do zakładu. Nie ułatwiają one pracy
z więźniami. Z drugiej strony, więźniowie
przyznali, że nawet jeśli nie używają tych
środków, muszą bardzo kontrolować swoje
zachowanie, aby uniknąć podejrzeń ze
strony kadry o spożywanie alkoholu czy
narkotyków. Wydawałoby się, że recydywiści
penitencjarni nie są zainteresowani
narkotykami. Jednak recydywistami penitencjarnymi,
a co więcej, uzależnionymi
już w zaawansowanej fazie od środków
psychoaktywnych, bywają bardzo młodzi
ludzie, co mogliśmy zaobserwować
na oddziale terapeutycznym.
Oddział terapeutyczny dla skazanych
recydywistów penitencjarnych uzależnionych
od alkoholu stanowi chlubę zaktadu.
Pierwsza edycja terapii (po kilkuletnich
staraniach) rozpoczęła się na początku
października 2004 r. Nadal dopracowywane
są możliwości pomocy postterapeutycznej,
jednak dzięki temu, że od kilkuna-
stu już lat do bialskiego zaktadu przycho-
dzą z zewnątrz grupy AA, jest duża szan-
sa, że wysitek wtożony w terapię nie bę-
dzie marnotrawiony, przynajmniej w przy-
padku więźniów pozostających w zakła-
dzie w Białej Podlaskiej. W większości jed-
nak polskich zakładów karnych funkcjo-
nują grupy trzeźwościowe, które pozwala-
ją absolwentom terapii z innych niż bial-
skie więzień, kontynuować własną pracę
nad życiem bez alkoholu.
Odwiedzając oddział terapeutyczny,
mieliśmy okazję poznać główne założenia
i przebieg terapii, ale też przez chwilę po-
rozmawiać z więźniami, którzy właśnie
zmierzali do końca cyklu terapii odwyko-
wej. Jeden cykl terapeutyczny trwa 3 mie-
siące, w trakcie których 24 osobowa gru-
pa więźniów, pod kierunkiem dwóch psy-
chologów, od poniedziałku do piątku obo-
wiązkowo uczestniczy w kilkugodzinnych
zajęciach (wykłady oraz praca w gru-
pach). Każdego dnia pacjenci terapii do-
stają do napisania prace, które mają im
pomóc w zrozumieniu swojego nałogu
oraz zaplanowaniu dalszego trzeźwego
życia. Dwa razy w tygodniu pacjenci tera-
pii dodatkowo biorą udział w ogólnowię-
ziennym mityngu oraz grupie wsparcia,
na którą przychodzą osoby z zewnątrz.
Z zatożenia program terapeutyczny prze-
znaczony jest dla uzależnionych od alko-
holu, jednak nie ma przeciwwskazań, by
w takiej terapii wzięti udział skazani uza-
leżnieni od innych środków psychoaktyw-
nych, takich jak leki psychotropowe czy
narkotyki.
Jak wyjaśniła kierownik oddziału tera-
peutycznego, prowadzonej terapii towa-
rzyszyć może cały wachlarz emocji:
od poczucia winy, krzywdy, złości, kon-
sternacji po nadzieję, a nawet radość ze
zrozumienia siebie samego. Zasadnicze
trzy cele każdego z etapów terapii to: ak-
ceptacja własnego uzależnienia, uświado-
mienie sobie wpływu alkoholu lub innych
środków na własne życie oraz planowanie
kroków pomagających żyć w trzeźwości.
Dodała również, że terapia to chyba jedy-
na okazja w więzieniu pozwalająca zoba-
czyć skazanych z lepszej strony, poznać
ich jako ludzi, mających i wady i zalety.
Więźniowie, zapytani o własne odczucia
na temat terapii i uzależnienia, nie byli
w stanie podać głównego czynnika, który
przyczynił się do ich nałogu. I nawet "to-
talne pranie mózgu", jak jeden ze skaza-
nych określił terapię, nie pomogło odpo-
wiedzieć na to pytanie. Potwierdziła to te-
rapeutka, wyjaśniając, że w fazie chro-
nicznej uzależnienia wszystko może być
powodem do sięgnięcia po alkohol. Tera-
pia ma na celu przede wszystkim zrozu-
mienie i zaleczenie nałogu, w mniejszym
stopniu dotarcie do przyczyny nałogowe-
go picia, ponieważ okazuje się to zbyt
trudne. Nie łatwa okazała się też odpo-
wiedź na pytanie o większe szansę powo-
dzenia terapii w odniesieniu do etapu od-
bywania kary pozbawienia wolności. Wy-
daje się, że nie ma reguły, bo każdy mo-
ment jest dobry do rozpoczęcia pracy
nad sobą. Ale z drugiej strony, terapia mo-
że okazać się najbardziej skuteczna, kie-
dy ma miejsce pod koniec odbywania ka-
ry. Wtedy więźniowie opuszczają zakład
ze "świeżą" wiedzą i planem na kontynu-
owanie trzeźwienia. Jak widać, bialskie
więzienie, mimo, że jest przeznaczone
w głównej mierze dla recydywistów peni-
tencjarnych, realizuje kilka istotnych programów,
których założeniem jest przygotowanie
więźnia do świadomego życia
w społeczeństwie na wolności.
O wierze i religii
w warunkach więziennych
Zasadniczym punktem programu zajęć
była debata na temat autentyczności
przemian religijnych w warunkach więziennych.
Wzięli w niej udział kapelani
więzienni, pełniący posługę w tym zakładzie:
o. Dariusz, kapelan rzymskokatolicki
oraz ks. Andrzej, kapelan prawosławny.
Ponadto w debacie uczestniczyli Dyrektor
oraz część kadry penitencjarnej, psychologowie,
ok. 25-cioosobowa grupa studentów
i grupa więźniów o podobnej liczebności.
Moderatorem dyskusji był dr
hab. Zbigniew Lasocik. Wstęp do debaty
stanowiły świadectwa wiary zaprezentowane
przez byłych więźniów. Zarówno te
świadectwa, jak i przygotowane przez studentów
i więźniów argumenty dotyczące
możliwości wspierania przez religię procesu
resocjalizacji, miały na celu udzielenie
odpowiedzi na pytania: Czy religia może
wspierać proces resocjalizacji? Czy obserwowane
w warunkach izolacji przemiany
duchowe są autentyczne? Czy zbliżanie
do wiary może być rodzajem oddziaływania
wobec więźniów?
Jak się okazało, nie byt to łatwy temat,
zwłaszcza że wiązał się z kolejnym, nie
mniej kontrowersyjnym, zagadnieniem resocjalizacji.
Podstawowym problemem
jest fakt, że nie można podać definicji wiary
czy religii, które wszyscy rozumieliby
jednakowo. Religia jako związek człowieka
z Istotą Wyższą, jakkolwiek pojmowaną,
oparty na wierze jest czymś mistycznym,
funkcjonującym w sferze emocjonalnej
i umysłowej. A słowa, choć przydatne
w tłumaczeniu, nie są w stanie oddać sensu
wiary i religijności.
Już zaprezentowane świadectwa byłych
więźniów nasunęły wiele pytań. Skoro
uznajemy, że u więźnia faktycznie nastąpiła
przemiana duchowa, widzimy to
po jego zachowaniu, tym samym odbieramy
sobie prawo do krytykowania autentyczności
tej przemiany. Ale nawet największa
pasja w głosie, okazywany szacunek
i deklarowana głęboka wiara w Boga,
nie na wszystkich sprawiają wrażenie
autentyczności. Jak trafnie określił to kapelan
rzymskokatolicki, takie świadectwo
może przywoływać na myśl skojarzenia
z autentyczną, głęboką przemianą, jak
i religijną psychozą, która z rzeczywistą
przemianą duchową nie ma nic wspólnego.
Wypowiadający swoje świadectwo
młody chłopak, który ma za sobą doświadczenie
z kradzieżami, narkotykami,
hazardem, a w końcu więzieniem, stanowczo
podkreślił, że Jezus zmienił całe jego
życie. I stało się to w warunkach więziennych.
Każdy z obecnych ocenił tę autentyczność
zmiany na swój sposób.
Drugie świadectwo było zupełnie inne.
Zostało zaprezentowane przez człowieka
starszego, dla którego jedną z podstawowych
wartości, jak się zdaje, była
od zawsze wiara pielęgnowana w sobie.
Dla niego istotna była wiara wewnętrzna,
nie na pokaz. Nie zgadzał się, będąc więźniem,
na przekładanie jego religijności
na sposób traktowania w zakładzie karnym
i uwzględnianie jego stosunku
do wiary w więziennych dokumentach.
Wyraźnie rozdzielał obydwa systemy: system
religijny od systemu wykonywania kary
pozbawienia wolności. Jego zdaniem,
religia powinna być sprawą osobistą skazanego,
nie wykorzystywaną przez personel
więzienny, ale też nie wykorzystywaną
przez samego więźnia dla osiągnięcia
określonych korzyści. Ten wątek stał się
jednym z głównych podczas debaty. Jak
się bowiem okazało czym innym jest wiara
dla siebie, a czym innym wiara na pokaz.
Ten argument dodatkowo zaprzecza
możliwościom wpływu religii na proces resocjalizacji,
bowiem wiara na pokaz jest
jedynie instrumentem manipulacji w permanentnej
grze więziennej.
Podsumowując wymianę argumentów
sceptycznych i afirmatywnych wobec
stwierdzenia, że wspieranie procesu poprawy
poprzez religię jest możliwe i ma
sens, należy stwierdzić, że argumenty te
dotyczyły różnych definicji wiary i religii,
a także wypowiadane były z odmiennych
perspektyw i na różnych poziomach.
Wśród głosów przemawiających za wykorzystywaniem
religii dla celów oddziaływań
na więźnia pojawiły się takie, które
podkreślały doniosłość roli kapelana więziennego,
jako swego rodzaju osoby z zewnątrz
(nie jest on ani wychowawcą, ani
"klawiszem", ani więziennym psychologiem).
Jeden z więźniów dodał, że skoro
człowiek nie potrafi kierować swoim życiem,
musi znaleźć drogę, na której będzie
przez Kogoś lub Coś kierowany. Tym przewodnikiem
może być Jezus. Argumentując
"za", należy wskazać na istotę religii,
która porządkuje relacje, a więc może stanowić
wskazówkę dla postępowania ludzi
wobec siebie. Wierzący mają świadomość,
że każdy człowiek kiedyś wróci
do Boga, dlatego postępowanie zgodne
z nakazami religii właściwie leży w interesie
człowieka. Poza tym każde świadectwo
wiary czy powrotu do wiary, także
w warunkach więziennych, jest swoistym
argumentem wspierającym przekonanie
o potrzebie nawiązywania do wiary i religii
w procesie przygotowania skazanego
do powrotu do społeczeństwa. Przypadki
przemian duchowych i potwierdzające je
zachowania mogą również stać się inspiracją
dla tych, którzy poszukują swojej
drogi w życiu. Poza tym, wiara jako taka,
opierając się na założeniach moralnych,
wskazuje z zasady dobrą drogę. W tym
sensie może wspierać resocjalizację.
Osoby sceptycznie podchodzące
do autentyczności przemian duchowych
w warunkach izolacji argumentowały, że
wiara jest kwestią bardzo zindywidualizowaną.
Nie można jej zmierzyć, sprawdzić,
czy ktoś wierzy czy nie. Same praktyki religijne
raczej nie mają wpływu na poprawę.
Postawy moralne muszą być w człowieku,
a tego sprawdzić nie możemy.
Wiara jest czymś mistycznym, jest łaską.
Kapelan nie da nam recepty na nawrócę-
nie, nie da nam też wiary. Więźniowie zgodzili
się, że jedynie 10% osób obecnych
na więziennych mszach przychodzi tam
w celach modlitwy. Inni widzą w tym okazję
do wyjścia z celi, spotkania kolegów.
Nie jest to jednak zjawisko typowe tylko
dla więźniów. Jak zaznaczyła jedna ze
studentek, cechą społeczeństwa jest to,
że większość z nich praktykuje, ale tak naprawdę
nie wierzy.
Pełna zgoda panowała jedynie w odniesieniu
do dwóch kwestii: obecności kaplicy
i kapelana w zakładach karnych. Nikt
nie miał wątpliwości, że są to elementy
związane z religią niezbędne w zakładach
karnych. W większości wszyscy zgodzili
się też, że religia i resocjalizacja to zupełnie
różne systemy. Ale kwestia relacji między
tymi systemami w warunkach więziennych
nie była już tak jednoznaczna.
W przypadku pytania o możliwość
zbadania, rozpoznania autentyczności
przemian duchowych jedynym miernikiem
byłoby zastosowanie się do zasady
"po uczynkach ich poznacie". Jednak
okazuje się to niedostateczne w sytuacji
izolacji, zwłaszcza izolacji więziennej,
gdzie toczy się permanentna gra o wolność.
Dość zdecydowanie skomentował
to jeden z więźniów, mówiąc, że: "wszystkie
wzniosłe słowa wypowiedziane tu
na temat wiary to kit, gruba maska zakładana
w więzieniu. Zrzucana zaraz za bramą,
kiedy jedynym Bogiem staje się pobliski
sklep, a w nim piwo za dwa złote".
Na koniec dr hab. Zbigniew Lasocik
postawił pytanie: "Czy religia może wspierać
proces resocjalizacji?" Po burzliwej
momentami dyskusji i wielu wątkach, które
zostały w niej poruszone, zadaniem
wszystkich obecnych było fizyczne ustawienie
się po stronie "tak" lub "nie". Liczniejszą
grupę stworzyli zwolennicy udziału
religii w oddziaływaniach wychowawczych.
W tej grupie znalazła się większość
kadry wychowawczej oraz kapelan. Co
ciekawe, grupy nie były jednolite: w obydwu
znaleźli się i studenci i więźniowie.
Prawdopodobnie inny byłby rozkład odpowiedzi
"tak" i "nie" na pytanie o autentyczność
przemian duchowych w warunkach
więziennych. Można tak wnioskować
na postawie demaskatorskich wypowiedzi
więźniów o przejawianych w warunkach
izolacji postawach religijnych.
Prawdopodobnie też studenci, zaznajomieni
przynajmniej teoretycznie z charakterem
relacji więziennych, wykazaliby
większy sceptycyzm w odniesieniu deklarowanych
przemian duchowych.
Więzienie od kulis
Dzięki uprzejmości zarówno personelu
zakładu karnego, jak i skazanych mogliśmy
chociaż w małym stopniu poznać
więzienną codzienność. Administracja
umożliwiła nam zwiedzenie zakładu karnego
niemal w całości. Mogliśmy nawet
wyjść na więzienny spacer (niestety krótki
i ograniczony murami). Więźniowie przygotowali
dla nas regenerujący posiłek (bigos,
smakujący nawet mniejszym entuzjastom
tego dania) i podali go w więziennych
naczyniach. Za wysiłek włożony
w przygotowanie się do naszej wizyty mogliśmy
podziękować więźniom już po debacie,
rozmawiając z nimi w celach. I to
chyba czas spędzony "pod celą" okazał
się najbardziej atrakcyjny. Podzieleni
na małe grupki, skorzystaliśmy z zaproszenia
więźniów do ich tymczasowych
"mieszkań" (w oddziale półotwartym).
Tam mogliśmy sobie pozwolić na nieco
mniej oficjalne rozmowy (częściowo bez
"masek"), ponieważ odbywały się w kameralnej,
całkiem "domowej" atmosferze.
A przede wszystkim bez udziału kadry
więziennej. Tam też okazało się, że zapewnienie
kierownika penitencjarnego
0 przygotowaniach więźniów nie było
przesadzone. Częstowani kawą, herbatą
1 słodyczami, rozmawialiśmy na różne tematy.
Oczywiście wprost po wyjściu z debaty
nasunęły się kolejne pytania o autentyczność
przemian i prawdziwość potrzeby
kontaktu ze społeczeństwem. Te "zakulisowe"
rozmowy były pierwszym etapem
tłumaczenia sobie rzeczywistej istoty
stosunku więźniów do wiary, ale też objaśniania
relacji między więźniami a personelem.
Te rozmowy były swoistą lekcją
na temat gry więziennej. Ale z drugiej strony
miały w sobie element autentycznego
pragnienia kontaktu z ludźmi z zewnątrz,
z chęcią odmiany więziennej codzienności.
Trzeba mieć nadzieję, że radość z tej
wizyty (przynajmniej w większości przypadków)
nie była kolejną maską.
Specyfikę relacji więziennych i przyjmowane
przez więźniów oraz personel role
tłumaczyliśmy sobie jeszcze dwukrotnie
po opuszczeniu zakładu karnego.
I na tym na pewno nie można poprzestać.
Ale świadomość tej specyfiki oraz
świadomość potrzeb więziennictwa, mogą
być inspiracją dla działań pomagających
wyjść na prostą...
Zajęcia w Zakładzie Karnym w Białej
Podlaskiej nabrały w pewnym sensie symbolicznego
wymiaru. Odwiedziliśmy to
więzienie w dniu 1 kwietnia, tradycyjnym
dniu żartów. Mimo wielu zabawnych sytuacji
i kilku humorystycznych wypowiedzi,
zarówno temat debaty, jej przebieg, jak
i całe zajęcia miały charakter jak najbardziej
poważny. Właśnie tego dnia rozmawialiśmy
o znaczeniu religii w procesie resocjalizacji,
o autentyczności zmiany postaw
w warunkach więziennych. Dzień
później zmarł Jan Paweł II. Być może odejście
Papieża - Polaka stało się dla więźniów
impulsem do głębszej refleksji
nad sobą, swoim postępowaniem, stosunkiem
do innych ludzi. Odszedł bowiem
człowiek, który w swych wypowiedziach
przejawiał troskę o losy więźniów i powtarzał
im "Jesteście skazani, ale nie potępieni",
czemu dał wyraz odwiedzając w więzieniu
zamachowca Mehmeta Ali Agcę.
Nasza debata mogła w jakimś sensie zasiać
niepokój w umysłach więźniów, bądź
też umocnić ich w przekonaniu o słuszności
dotychczasowych postaw. Jednak
zbieżność czasowa odwiedzin bialskiego
więzienia z odejściem Jana Pawła II może
nasilać moc pytania o możliwość i autentyczność
zmiany oraz czynników, które
rzeczywiście do niej prowadzą.
Na koniec wypada serdecznie podziękować
tym, którzy umożliwili nam zdobycie
tylu doświadczeń i podzielili się z nami
użyteczną wiedzą podczas naszego pobytu
w więzieniu w Białej Podlaskiej.
Przede wszystkim podziękowania należą
się Dyrektorowi ppłk. Bogusławowi Woźnicy,
kierownikowi Działu Penitencjarnego
kpt. Krzysztofowi Kowalukowi, wychowawcom,
terapeutkom, a także kapelanom.
Nie mniej ważne były starania dr.
hab. Zbigniewa Lasocika, za które jesteśmy
równie wdzięczni. Zajęcia nie przybrałyby
tak interesującego kształtu, gdyby
nie udział więźniów. I za to należą im się
ogromne podziękowania. |