![]() |
|
|
|
[Drukuj]
Czy Uniwersytet Warszawski dotrwa do swej dwusetnej rocznicy?
Marek Wąsowicz Pytanie postawione w tytule może się wydać prowokacyjne albo banalne. Nasza uczelnia ma przecież ugruntowaną pozycję, w rankingach plasuje się nieodmiennie na samej górze, liczba kandydatów na studia wielokrotnie przewyższa liczbę miejsc, co pozwala wybierać najlepszych, kompetencje naszych profesorów są wysoko notowane, nasi absolwenci mają większe szansę na rynku pracy niż ich koledzy z wielu innych uczelni, nawet w obszarze inwestycji wiele się dzisiaj dzieje. A jednak pytanie o szansę Uniwersytetu Warszawskiego w ciągu najbliższych 12 lat warto sobie postawić. W ogromnym stopniu jest to pytanie o przyszłość generalnie instytucji uniwersytetu. Losy wyższych uczelni, zwłaszcza w Europie, będą się rozgrywać na ogólnym, kontynentalnym planie. Ale nie jest bez znaczenia, czy będziemy tylko biernymi konsumentami (albo ofiarami) tych nieuniknionych zmian, czy też uzyskamy szansę współkształtowania europejskiej przestrzeni szkolnictwa wyższego. Na rynku usług edukacyjnych Wiek XXI bywa już nazywany stuleciem wiedzy. Rzeczywiście wiele wskazuje na to, że wiedza stawać się będzie w coraz większym stopniu wyznacznikiem społecznej pozycji, przy czym wiedza ta będzie bezustannie weryfikowana. Oznacza to konieczność stwarzania możliwości systematycznego uzupełniania wiedzy lub uzyskiwania jej w nowych dziedzinach. Trzeba się liczyć z tym, że przeciętnie kilka razy w życiu człowiek będzie zmieniać wykonywany zawód, a to pociąga za sobą potrzebę uzyskiwania i weryfikowania kwalifikacji. Wzrastać zatem będzie rola i znaczenie instytucji dostarczających tego typu usług. Inaczej mówiąc wszystko wskazuje na to, że zapotrzebowanie na produkty przemysłu edukacyjnego będzie szybko rosło. Rynek edukacyjny jest potencjalnie bardzo dużym rynkiem, gdyż obejmuje nie tylko ludzi przygotowujących się do rozpoczęcia samodzielnego życia zawodowego, ale również osoby zawodowo czynne oraz te, które zakończyły już aktywność zawodową. Rynek ten już staje się dla kapitału interesującym kierunkiem inwestowania i należy sądzić, że w niedalekiej przyszłości stanie się obiektem większych inwestycji kapitałowych.
Uniwersytet jest instytucją wpisaną w kulturę
i tradycję Europy, jest czymś, co zadecydowało
w znacznym stopniu o specyfice, sile
i atrakcyjności europejskiego przykładu.
Struktura uniwersytetu, metoda jego działania,
polegająca na skojarzeniu nauki z dydaktyką,
wyrosły z tej wielowiekowej tradycji. Dzisiaj
uniwersytety zostały skonfrontowane ze
zjawiskami, o których mowa była wyżej. Edukacja
stała się towarem, a potencjalny student
- klientem. Studiami uniwersyteckimi interesuje
się znacznie więcej osób niż bywało
to w przeszłości. Oczekiwania tej klienteli są
bardzo zróżnicowane i szerokie. Czy oznacza
że uniwersytety winny przekształcić się
w swoisty supermarket, po którym student
wędruje zdejmując z półek kolejne edukacyjne
oferty i rozliczając się na końcu -jak w kasie
- z uzyskiwanej wiedzy? Czy może powinny
funkcjonować - używając tego samego
porównania - jako sieć małych sklepików połączonych
wspólnym logo? A może staną się
powoli sklepem intemetowym, w którym usługi
edukacyjne będzie się zamawiać według listy,
a towar w postaci wykładów, lektur, czy
w innej postaci, dostarczany będzie elektronicznie?
Trudno dzisiaj przesądzić, jaką
ścieżką rozwoju podążać będzie instytucja
uniwersytetu. Warto jednak mieć te hipotetyczne
możliwości na względzie, bo dzisiaj
jeszcze w jakimś stopniu możemy współokreślać
jego przyszłe formy instytucjonalne.I Zbudujmy holding Doświadczenie pokazuje, że w dziedzinach, które wchodzą na ścieżkę szybkiego rozwoju, wcześniej czy później zaczynają się pojawiać procesy konsolidacyjne. Procesy te mogą objąć także uniwersytety jako jednostki dostarczające edukacji na poziomie wyższym i przygotowane już dzisiaj do usług w zakresie edukacji ustawicznej. Konsolidacja rynku usług edukacyjnych będzie zapewne prowadzić do tworzenia holdingów obejmujących różne podmioty, wyspecjalizowane w określonych typach usług edukacyjnych, np. w zakresie edukacji zawodowej, podnoszenia kwalifikacji, kursów zawodowych, usług dla osób tzw. trzeciego wieku, edukacji za pomocą nośników elektronicznych, itd. Holdingi te będą także aktywnie promować edukację, tak by kreować popyt na ich usługi. Istotnym elementem takich holdingów mogą stać się centra naukowe, wymagające dużych nakładów finansowych, ale jednocześnie wspierające wysoki poziom dydaktyki i jej ścisły związek z najnowszymi dokonaniami naukowymi.Proces tworzenia takich holdingów potrwa prawdopodobnie około 6-10 lat, ale już dzisiaj trzeba sobie uświadomić istnienie takich tendencji, by się do nich odpowiednio przygotować. Istotne jest przy tym to, że do tworzenia takich holdingów będzie dążył kapitał zewnętrzny angażujący się w coraz większym stopniu w rynek edukacyjny. Finansowe zaangażowanie środków budżetowych w obszarze edukacji będzie natomiast systematycznie malało. Ważne jest więc przygotowanie odpowiednich rozwiązań prawnych pozwalających na łączenie publicznych segmentów rynku edukacyjnego z jego segmentami prywatnymi i umożliwienie absorbowania środków prywatnych przez publiczne instytucje, tak by uczelnie publiczne - ze swym ogromnym dzisiaj potencjałem naukowym i dydaktycznym - nie stały na straconych pozycjach. Drugim wyzwaniem, które odczujemy szybciej, jest konkurencja innych uniwersytetów, zwłaszcza z Europy Zachodniej. Żyliśmy dotychczas w swoistym ciepełku, może niezbyt dostatnio, ale w miarę bezpiecznie i spokojnie. Rywalizacja między polskimi uniwersytetami sprowadzała się najczęściej do wyścigów rankingowych, a zagrożenie ze strony szkół prywatnych nie było zbyt poważne. Teraz stajemy do konfrontacji z uczelniami innych krajów europejskich i powinniśmy mieć świadomość, że daleko nam do europejskiej czołówki. Musimy więc podjąć prawdziwą rywalizację z innymi i szukać sposobów wzmocnienia swej pozycji w tej rywalizacji. Przyszłość Uniwersytetu Warszawskiego zależy od tego, czy stanie się on instytucją, wokół której rozpoczną się procesy konsolidacyjne, instytucją zdolną do skutecznej rywalizacji na rynku europejskim. Musimy być zatem gotowi na tworzenie ściślejszych związków z innymi uczelniami np. z akademiami medycznymi, ale także z uniwersytetami, np. przez konstruowanie wspólnych programów dydaktycznych prowadzących do uzyskiwania wspólnych dyplomów), być może afiliowanie uczelni zagranicznych (np. z Ukrainy). Nieuchronne wydaje się również nawiązywanie współpracy z prywatnym sektorem edukacyjnym np. przez objęcie swoistą akredytacją niektórych wybranych szkół prywatnych uczących na poziomie licencjatu. Konieczne jest też przygotowanie się do prowadzenia studiów na odległość (zwłaszcza na poziomie licencjatu). Rozwinięciu muszą ulec wspólne przedsięwzięcia Uniwersytetu i zewnętrznych podmiotów (niekoniecznie akademickich) w zakresie studiów podyplomowych i różnego rodzaju kursów zawodowych; jest to ścieżka pozwalająca włączyć kapitał zewnętrzny w finansowanie działalności uczelni. Szansę na zbudowanie holdingu uniwersyteckiego wokół UW zależą także od tego, na ile nasza oferta będzie atrakcyjna dla studentów z innych krajów. Konieczne zatem będzie uruchomienie pełń owym i aro wych studiów (a nie poszczególnych wykładów) w językach obcych, w każdym razie na poziomie magisterskim i doktorskim. To oznacza potrzebę określenia priorytetów uczelni, znalezienia jej mocnych stron mogących zainteresować studenta europejskiego fnp. fizyka, chemia, archeologia, psychologia, może ekonomia, slawistyka, szkoły prawa obcego, może coś w strukturze Artes Liberales). Po co nam proces boloński? Żeby zaistnieć na europejskim rynku edukacyjnym musimy wejść w proces wdrażania procesu bolońskiego, tzn. w budowę systemu studiowania w ramach dwóch cykli. Oznacza to, że uniwersyteckie studia licencjackie muszą zmienić swój charakter. Licencjat wprowadzony został jako studia wyższe zawodowe, co oznacza, że dzisiaj ma przygotowywać w pierwszej kolejności do wykonywania konkretnego zawodu, a zatem powinien mieć program wąsko określony. Tak też pomyślane zostały szkoły wyższe zawodowe, tworzone na podstawie ustawy z 1996 r.
Tymczasem w myśl
deklaracji bolońskiej,
a także z uwagi na
potrzebę wzmocnienia
ogólnego wykształcenia,
tak by
dawało ono w przyszłości
łatwość zmiany
zainteresowań, licencjat
powinien mieć także charakter możliwie
szeroki. Kolejne natomiast szczeble nauki
mogą oznaczać bardziej ukierunkowane
i pogłębione nauczanie. Jeśli zatem Uniwersytet
ma aktywnie włączyć się w realizowanie
deklaracji bolońskiej, to musi zasadniczo
zmienić strukturę studiów, tak by na poziomie
licencjatu odejść od uczenia wyłącznie
w ramach wąsko rozumianych kierunków,
specjalności i specjalizacji. Bez takiej zmiany
Uniwersytet nie stanie dostatecznie atrakcyjną
uczelnią, by grupować wokół siebie inne
podmioty świadczące usługi edukacyjne. Nie
stanie się także atrakcyjny dla studentów
z innych części Europy, a z czasem - również
polskich.Otwierając się szeroko na studia licencjackie Uniwersytet musi dbać jednocześnie 0 zachowanie prestiżu i wysokiej jakości nauczania. Z tego względu trzeba będzie wyraźnie wyodrębnić cykle magisterskie 1 zwłaszcza studia doktorskie, które powinny stać się elitarnymi studiami na UW (w sytuacji, gdy umasowienie grozi także studiom magisterskim). Porozmawiajmy o makrokierunkach... Warte rozważenia wydaje się wprowadzenie zasady, że uniwersyteckie studia licencjackie rozpoczynają się w ramach 4 makrokierunków: nauk humanistycznych, nauk społecznych, nauk przyrodniczo-matematycznych i nauk prawno-administracyjnych. Makrokierunek nauk humanistycznych obejmowałby: historię, etnologię, archeologię, filozofię, polonistykę i inne filologie, kulturoznawstwo, pedagogikę, psychologię, studia międzykulturowe. Makrokierunek nauk społecznych - socjologię, ekonomię, zarządzanie, nauki polityczne, dziennikarstwo, studia regionalne. Makrokierunek nauk przyrodniczo- matematycznych - matematykę, informatykę, biologię, chemię, fizykę, naukę o ziemi. Makrokierunek prawno-administracyjny - prawo i administrację (generalnie kształcenie prawników i kadry administracyjnej dla sektora publicznego i prywatnego). Rekrutacja odbywałaby się w ramach makrokierunku, co znacznie uprościłoby procedury naboru (i tak od 2005 r. prowadzonego na podstawie wyników matury). Tworzenie makrokierunków przewiduje projekt ustawy o szkolnictwie wyższym, warto tylko zadbać o to, by duże, dobre uczelnie - jak nasz Uniwersytet - zachowały swobodę kształtowania standardów kształcenia w tym zakresie.Wskazane jednak jest również zachowanie ścieżek licencjackich ściśle zawodowych, jak np. studia językowe nauczycielskie, rozmaite studia zaoczne o charakterze podnoszącym kwalifikacje (a więc kierunkowe). Pewne ukierunkowanie studiów mogłoby następować po 1 roku. Jest sprawą otwartą, czy dyplom licencjata miałby już być kierunkowy" czy ogólny (np. licencjusz nauk społecznych czy ekonomii?). Wydaje się, że należałoby pozostawić studentom możliwość wyboru i przewidzieć dwie ścieżki licencjatu: makrokierunkową i kierunkową. Studia magisterskie miałyby już charakter ukierunkowany, a warunkiem przyjęcia na nie byłby licencjat w ramach szkoły (ale i tutaj należy dopuszczać łatwe przechodzenie między humanistyką i naukami społecznymi, czy naukami prawno-administracyjnymi, a nawet przyrodniczo-matematycznymi). Studia doktorskie powinny stać się prestiżowym przedsięwzięciem Uniwersytetu. Byłoby chyba przy tym wskazane, by nadać im bardziej interdyscyplinarny charakter. Taki zabieg mógłby także wymusić zmianę struktury w zakresie badań naukowych, dzisiaj niezwykle rozdrobnioną i wąsko-specjalistyczną. Warto również pozostawić elitarne ścieżki kształcenia wielokierunkowego, odbywanego według indywidualnego planu i programu studiów, kończącego się uzyskaniem dyplomu magistra (doktora) w zakresie kilku kierunków. ... i o finansach Pozycja Uniwersytetu Warszawskiego zależeć będzie również od wartości powstających tu prac naukowych. Nie sposób w jednakowej skali rozwijać i finansować wszystkich badań prowadzonych dotychczas w naszej uczelni. Wielkość finansowania zależy w dużym stopniu od zdolności pozyskiwania środków zewnętrznych (co jest, a przynajmniej powinno być funkcją poziomu naukowego prowadzonych badań). Wcześniej czy później jednak Uniwersytet czeka bolesna decyzja o wskazaniu priorytetowych obszarów badań naukowych i skierowaniu tam znacznych środków finansowych. Niewykluczone, że wymusi to polityka państwa.Przygotowanie się do stojących przed nami wyzwań, przeprowadzenie proponowanej reformy studiów w obecnej strukturze wydziałowej, zwłaszcza przy decentralizacji finansów uczelni, będzie bardzo trudne. Struktury wydziałowej nie da się jednak szybko zmienić. Trzeba więc założyć, że otwarcie się wewnętrzne Uniwersytetu przynajmniej na poziomie licencjatu będzie się dokonywało w ramach istniejącej struktury z nałożoną na nią strukturą makrokierunków. Makrokierunki mogłyby stać się zaczątkiem tworzenia szkół, przy czym kwestia ich kształtu organizacyjnego jest sprawą otwartą. Wydaje się, że należy raczej dążyć do nadania im formuły federacyjnej, jeśli chodzi o sposób kształtowania władz, ponoszenia odpowiedzialności za kształcenie, i gospodarowanie przydzielonymi szkole środkami finansowymi. Możliwy jest jednak również model bardziej scentralizowany, w którym struktura szkoły jest przedłużeniem" władz rektorskich. Warunkiem wszakże niezbędnym jest reforma finansów Uniwersytetu. Przeprowadzenie reformy studiów wymaga bowiem centralnego finansowania, między innymi poprzez tworzenie - w sensie także finansowym - makrokierunków, prowadzących licencjat. Reforma finansów musi zatem umożliwić zatrzymanie niezbędnej części środków budżetowych oraz większej niż dotychczas części środków pozabudżetowych dla potrzeb ogólnych, po to, by je albo ostatecznie przekazać makrokierunkom (w formule federacyjnej) albo finansować centralnie nauczanie w ramach makrokierunku. W każdym razie, choć reforma finansów musi poprzedzać reformę studiów, to uzasadnieniem reformy finansów musi być wskazanie konieczności przeprowadzenia reformy studiów, bez której Uniwersytetowi grozi ograniczenie możliwości dalszego rozwoju, a tym samym utrata szansy zostania liderem przemian na rynku edukacyjnym w Polsce. A wtedy odpowiedź na pytanie zawarte w tytule tego tekstu nie będzie już tak oczywista.
Profesor Marek Wąsowicz jest |