|
[Drukuj]
Profesor Wiesław Kotański (1915-2005)
wybitny uczony, japonista, wychowawca pokoleń
Ewa Pałasz-Rutkowska
8 sierpnia 2005 r. odszedł od nas Profesor Wiesław Kotański, wielki uczony, wybitny
japonista, kulturoznawca, językoznawca, religioznawca, tłumacz literatury japońskiej, a
przede wszystkim niestrudzony badacz źródeł kultury Japonii, w tym najstarszej kroniki,
pochodzącej z początków VIII w. Kojiki (Księga dawnych wydarzeń). Był naszym Mistrzem,
Wielkim Autorytetem, Ukochanym, choć Surowym, Nauczycielem, Przyjacielem, Opiekunem i
Wychowawcą, Przewodnikiem na drodze studiów japonistycznych. Był nestorem polskiej
japonistyki, twórcą japonistyki powojennej, wspaniałym wychowawcą wielu pokoleń.
Zapytany o przyczyny Swego zainteresowania Japonią w 1999 r., gdy obchodziliśmy
80. rocznicę nawiązania oficjalnych stosunków między Polską a Japonią, a także 80.
rocznicę nauczania języka japońskiego w Uniwersytecie Warszawskim, Profesor
odpowiedział:
Fazę pierwszą stanowiły dwa na poły przypadkowe "spotkania" lub "zbiegi
okoliczności". Jedno - to natrafienie (gdy miałem 5-6 lat) na opowieść w czasopiśmie dla
dzieci "Moje pisemko" /.../, w którym przedstawiono po polsku treść mitu japońskiego o
białym zajączku z Inaby. /.../ Z kolei drugi pomyślny zbieg okoliczności to wielokrotne
oglądanie w towarzystwie dziadka ze strony matki zdjęć z wojny japońsko-rosyjskiej /.../. Z
pewnością nawet sam pokaz zatapiania krążowników mógł zafascynować dorastającego
chłopca /.../.
Faza druga - w szkole powszechnej i średniej nie zetknąłem się z tematyką
japońską. /.../ Bogaty program nauczania języków obcych w szkole średniej /.../ obudził we
mnie żywe zainteresowania językami w ogóle i to głównie w perspektywie struktury języka.
Ujawniła się też w tej fazie druga tendencja, może najpierw nieco słabsza od lingwistycznych
skłonności, ale z czasem podniesiona do rangi indywidualnej predylekcji /.../ [związana ze
zdobywaniem wiedzy o starożytnych Rzymianach i Grekach, głównie o ich poglądach,
filozofii, mitologii, literaturze; EPR].
Faza trzecia. Po ukończeniu w 1936 r. liceum [Gimnazjum Collegium] musiałem jako
maturzysta podjąć ważną decyzję, /.../ jaki obiorę kierunek. Na polonistykę się
immatrykulowałem, ale polonistyka wydawała mi się mniej atrakcyjna niż języki obce. /.../
dowiedziałem się o Szkole Wschodoznawczej, która prowadziła wykłady z zakresu języków
afrykańskich i azjatyckich. /.../ z listy propozycji bez większego wahania wybrałem naukę
japońskiego, co z pewnością podsunął mi drzemiący w podświadomości "zając z Inaby" lub
duch "dziadka podziwiającego Japończyków".
A także, o czym wiem z rozmów z
Profesorem, lektura przekładów na język polski opowieści o Japonii Lafcadio Hearna, czyli
Koizumiego Yakumo, które także znajdowały się w bibliotece Jego dziadka.
W 1934 r. Profesor został więc studentem polonistyki na Uniwersytecie
Warszawskim, ale nie podejmując tych studiów, zaczął, jak Sam stwierdził po wielu latach,
"stawiać swe pierwsze kroki, usiłując wkraść się w tajniki mowy i kultury japońskiej" w Sekcji
Japońskiej Szkoły Wschodoznawczej przy Instytucie Wschodnim subsydiowanym przez
Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako ośrodek studiów politycznych nad obszarami Azji i
Afryki. Tam po raz pierwszy zetknął się z językiem japońskim, który w trakcie trzyletnich
studiów, był dla Profesora językiem głównym, obok ubocznych: malajskiego angielskiego i
rosyjskiego. Naukę praktyczną języka prowadził Umeda Ry?ch?, który po wojnie stanie się
znawcą i propagatorem kultury polskiej w Japonii, a pomagali mu bracia Miszkiewiczowie,
Bolesław i Mieczysław. Zajęcia z geografii, historii i literatury Japonii prowadzili profesorowie
UW, Witold Jabłoński i Jan Jaworski.
Od tego czasu szczególne zainteresowania Profesora zaczęły koncentrować się
wokół Japonii. Ponieważ jednak japonistyka jeszcze nie istniała w strukturach Uniwersytetu,
po uzyskaniu dyplomu Szkoły Wschodoznawczej w 1938 r. (po czterech, a nie trzech latach
z powodu służby wojskowej), zdecydował się na studia w Katedrze Sinologii, ale o
charakterze indywidualnym, stworzonym przez profesorów Jabłońskiego i Jaworskiego. W
przyszłości miał poprowadzić w UW specjalizację japonistyczną. Od 1919 r. odbywały się tu
zajęcia z języka japońskiego, nad czym czuwał doc. dr Bogdan Richter, który w 1920 r.
utworzył Zakład Kultur Dalekiego Wschodu.
Niestety, wkrótce potem wybuchła wojna. W latach 1940-1944 Profesor Kotański
brał udział w tajnym nauczaniu zarówno w domach obu profesorów, jak i u wielu innych
wybitnych specjalistów (m.in. T. Kotarbińskiego, H. Hiża, J. Krzyżanowskiego, S. Baleya).
Dzięki temu po wojnie, w 1946 r., po zdaniu specjalnych egzaminów uzyskał tytuł magistra.
Jego praca magisterska dotyczyła semantyki układów haseł w chińskich i japońskich
słownikach hieroglificznych. Po latach Profesor stwierdził, że podczas studiów chodziło mu
"o przyswojenie rzetelnej wiedzy o azjatyckim Dalekim Wschodzie i zdobycie kompetencji
naukowca, który zgłębia zagadnienia kultury odległych społeczeństw i potrafi je obiektywnie
interpretować".
W 1946 r. Profesor zaczął karierę zawodową, naukową i dydaktyczną na
Uniwersytecie Warszawskim - został asystentem przy Katedrze Sinologii z obowiązkiem
prowadzenia zajęć japonistycznych. W 1951 r. otrzymał stopień doktora, co pozwoliło na
zatwierdzenie rok później przez rektora specjalizacji japonistycznej i seminarium
japonistycznego w ramach sinologii.
Uzyskanie stopnia docenta w 1954 r. prowadziło już w
prostej linii, ale wyłącznie dzięki staraniom Profesora, do kreowania z japonistyki
samodzielnej dyscypliny: w 1956 r. powstała sekcja przy Zakładzie Sinologii, a w 1969 r.
niezależny, zakład w ramach struktury Instytutu Orientalistycznego. Wielokrotnie wyjaśniał
światu strukturę, znaczenie i rolę japonistyki polskiej, pisząc na ten temat artykuły w różnych
językach, a przede wszystkim w japońskim. Czuwał nad rozwojem sekcji przez trzydzieści z
górą lat, wspierany przez rosnące grono swoich wychowanków. Zawsze przejmowały
Profesora sprawy środowiska akademickiego, znajdował czas i energię, by aktywnie
uczestniczyć w działalności Instytutu Orientalistycznego. Pełnił wiele funkcji w Uniwersytecie,
a m.in. prodziekana Wydziału Neofilologii (1952-1954), wicedyrektora (1969-1972 i 1972-74)
i dyrektora (1974-1976) Instytutu Orientalistycznego, dziekana Wydziału Neofilologii (1978-
1982).
Przede wszystkim jednak Profesor był niestrudzonym badaczem japońskiej kultury,
czego najlepszym dowodem są bardzo liczne publikacje, kilkaset pozycji w wielu językach,
m.in. dzięki którym w 1975 r. uzyskał tytuł profesora zwyczajnego. Wiedzę na temat
japońskiej kultury, religii, języka zdobywał także w Japonii, gdzie był trzynaście razy, a po raz
pierwszy wyjechał w 1957 r. Szczególnie blisko związany był Uniwersytetem Kokugakuin
(Kokugakuin Daigaku), gdzie prowadzone są badania nad źródłami japońskiej kultury, nad
rodzimą religią shint?, ale np. latem roku 1969 r. w Państwowym Instytucie Badań nad
Językiem Japońskim (Kokuritsu Kokugo Kenky?jo) zajmował się metodami nauczania języka
japońskiego dla nie-Japończyków.
Zanim jednak Profesor Kotański wyznaczył sobie kierunek poznawczy, kierunek
Swych badań, długo poszukiwał. Zaraz po wojnie stanął przed poważnym dylematem: czy
kierować zainteresowania na dzieje doktryny buddyzmu, co zalecał wcześniej profesor
Jaworski, czy też wybrać inną drogę, ponieważ pomysłodawca zginął w czasie wojny, a
zgromadzony przez niego stutomowy zbiór przekładów chińskich i japońskich buddyjskiej
Tripitaki spłonął w czasie oblężenia Warszawy w 1939 r. Swe samodzielne dociekania
badawcze Profesor rozpoczął od leksykografii. Myślał o opracowaniu słownika japońsko-
polskiego, ale wkrótce zrezygnował z tego zamiaru. Następnie podjął badania dziejów
znajomości Japonii w Polsce, do czego zachęciła Go bibliografia polskich publikacji o Japonii
opracowana przez Kamila Seyfrieda.
Powstało wówczas kilka prac, m.in. o wzmiankach na
temat Japonii u księdza Piotra Skargi Pawęskiego, a także artykuł Stosunki kulturalne
między Polską a Japonią, który stał się inspiracją mych badań nad historią kontaktów
polsko-japońskich. Wkrótce Profesor uznał jednak, że jest to tylko margines wiedzy o
kulturze Japonii. Postanowił więc zająć się przekładami z języka japońskiego, dzięki czemu
miłośnicy literatury mogą do dziś zapoznawać się z cennymi przykładami literatury
klasycznej, jak chociażby z antologią najwartościowszych utworów z okresu od IV do XIII w.
Dziesięć tysięcy liści (Many?sh?; PWN 1961), czy z pracą badacza szkoły narodowej z XVIII
w. Uedy Akinariego Po deszczu przy księżycu (Ugetsu monogatari, Ossolineum 1968), a
także z utworami nowszymi, np. z Krainą śniegu (Yukiguni; PIW 1964) Kawabaty
Yasunariego.
Profesor Kotański zgłębiał także teorię przekładów oraz poszerzał wiedzę o języku
japońskim, cofając się do jego starszych faz. Wynikiem tego była także Jego praca doktorska
Językoznawcza problematyka przy przekładach ze współczesnego języka japońskiego na
język polski (1951). W końcu lat 60. XX w. Profesor skupił się na badaniach semiotycznych,
a wyniki badań opublikował m.in. w artykule Semiotyczne podstawy interpretacji symbolu
religijnego (na materiale japońskim); "Studia semiotyczne" III/1972). Zajmował się też
japońskimi religiami, głównie rodzimym shint? i stopniowo centrum Jego badań stał się
najstarszy, a pochodzący z początku VIII w. zabytek japońskiego piśmiennictwa, cenne
dzieło narodowej literatury oraz święta księga shintoizmu Kojiki.
Z czasem Profesor postawił tezę, że "japoński mit o pierwotnym chaosie nie stanowi
osobnej całości lecz tworzy jednolity system wspólnie z długą sekwencją teofanii, których
światotwórcza rola polega na zmniejszeniu stopnia entropii w materii świata, a więc na
przekształceniu stanu chaotyczności w stan uporządkowania." Profesor zdefiniował zbiór
zawartych w Kojiki mitów jako idealny plan przygotowania ziemi na zejście bogów nieba,
którzy utworzą dynastię cesarską. Uważał, że kronika ta toruje drogę tym wszystkim, którzy
czując się odpowiedzialnymi za losy świata i ludzi, starali się wywrzeć wpływ swą
twórczością. Próbował rozwiązać zagadkę - co kryje się pod hermetyczną przesłoną
stworzoną przez starożytnych Japończyków, aby w jak najbardziej adekwatnej formie
przekazać opowieści o bogach i ich prawnukach, którzy zawitali na ziemi. Przez lata
powstała i ewoluowała szczególna nauka, kojikologia Wiesława Kotańskiego. Profesor uznał,
że kluczem do wyjaśnienia zagadki są imiona bóstw i postaci, które, według Niego, mają swe
konkretne znaczenie, odzwierciedlające ich rolę w mitologii, są ważne dla całości dzieła i
przebiegu narracji, i dlatego powinny być tłumaczone. Budziło to i budzi nadal kontrowersje,
głównie w Japonii, wśród badaczy bardzo ortodoksyjnych, uważających, że jest to
naruszanie świętości. Poglądy takich badaczy na temat Kojiki nie zmieniły się zasadniczo od
drugiej połowy XVII w., kiedy to "święte księgi" zostały zinterpretowane przez wielkiego
badacza szkoły narodowej Motooriego Norinagę.
W I etapie studiów nad Kojiki Profesor opierał się na intuicji, japonistycznej wiedzy i
doświadczeniu badawczym, ale robił to zgodnie z tradycją japońskich badań
literaturoznawczych. Prowadził żmudne dekodowanie i interpretację treści ksiąg. Po latach
odkrył, że nie można traktować tego tekstu, tak jak tekstu współczesnego - postanowił
podejść do tekstu tak, jak to robili jego kompilatorzy.
II etap rozpoczął się wraz z latami 80. Wtedy to Profesor przeszedł od czystej intuicji
ku rozpoznaniu przegłosów, zwrócił uwagę na intonację ośmiu samogłosek w starożytnym
japońskim, a nie pięciu, które istnieją współcześnie. Pomysł pochodził od profesora
Murayamy Shichir?, który zapoznał Profesora z japońskimi słownikami intonacji i przekonał,
że tylko badanie intonacji, jaką przybierają chińskie ideogramy, którymi zapisana jest historia
w Księdze dawnych wydarzeń, może dać dobre wyniki. Za pomocą praw morfonemiki i
grafemiki języka japońskiego z VIII w. Profesor próbował wykryć utrwaloną w piśmie, w
starożytnym tekście, informację o normach, wyobrażeniach i postępowaniach postaci. Taka
wiedza okazała się niesłychanie znacząca dla przekładu japońskiej mitologii i wpłynęła na
zmianę poglądów Profesora Kotańskiego. Doszło do reinterpretacji, rewizji wcześniejszych
interpretacji - Profesor potem wielokrotnie przypominał, że jego pierwsze i uznane za
wiekopomne tłumaczenie Kojiki, czyli księga dawnych wydarzeń (PIW, Warszawa 1986), nie
jest do końca poprawne, ponieważ nie wykorzystał w nim właśnie akcentów i intonacji.
Odsyłał do Swego kolejnego dzieła Dziedzictwa japońskich bogów (Ossolineum, Wrocław,
Warszawa, Kraków 1995).
Ukoronowaniem badań Profesora Kotańskiego nad Kojiki, jak też wielkim
zadośćuczynieniem dla Jego pracy, była poważna publikacja ogłoszona w Japonii wiosną
2004 r. przez tokijskie wydawnictwo Kinseisha, Kojiki-no atarashii kaidoku. Kotansuki-no
Kojiki kenky?-to gaikokugoyaku Kojiki (Nowe [metody] dekodowania Kojiki - studia
Kotańskiego nad Księgą dawnych wydarzeń na tle innych pozajapońskich przekładów.
Edytorem i redaktorem jest profesor Matsui Yoshikazu, językoznawca, atropolog kultury i
religioznawca z Międzynarodowego Uniwersytetu w Osace (?saka Kokusai Daigaku), który
przez wiele lat współpracował z Profesorem Kotańskim i dzięki któremu część trudnych, a
niezmiernie ważnych prac Kotańskiego została przetłumaczona na język japoński.
Za wspaniałe osiągnięcia, za wielkie zasługi w tworzeniu i rozwijaniu polskiej
japonistyki, za promocję kultury japońskiej w Polsce Profesor był wielokrotnie nagradzany i
odznaczany. W 1973 r. otrzymał Krzyż Kawalerski Polonia Restituta, w 1977 Order Świętego
Skarbu za osiągnięcia w badaniach kultury Japonii, a w 1986 r. Order Wschodzącego Słońca
przyznany przez cesarza Japonii w uznaniu wybitnych zasług w dziedzinie promowania
wiedzy o Japonii w Polsce i współpracy naukowej między Polską a Japonią. W 1990 r.
Fundacja Japońska (Kokusai K?ry? Kikin; The Japan Foundation) przyznała Mu nagrodę
indywidualną, a w 1998 r. władze okręgu metropolitalnego Osaki XVII Nagrodę Yamagaty
Banto, za wybitne zasługi w propagowaniu kultury japońskiej za granicą, a szczególnie za
całokształt badań nad Kojiki.
Profesor Wiesław Kotański był z pewnością uosobieniem historii powojennej polskiej
japonistyki. Niestety, jak już kilka lat temu Sam zauważył, zainteresowanie jego kierunkiem
badań w Polsce wyraźnie osłabło. Ostatnią, wytrwałą uczennicą, była dr Agnieszka
Żuławska-Umeda, która pod kierunkiem profesora napisała swą rozprawę doktorską. Był nim
także wspomniany prof. Matsui. Ale, niezależnie od specjalizacji, był Niezastąpionym i
Wspaniałym Nauczycielem wielu pokoleń japonistów. Jego uczniami są niemal wszyscy
polscy pracownicy japonistyki w Uniwersytecie Warszawskim, znaczna część kadry w
nowszych ośrodkach japonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie im.
Adama Mickiewicza w Poznaniu, część z uczniów rozjechała się po świecie.
Był niestrudzonym w przekazywaniu Swej ogromnej wiedzy o kulturze Japonii i
bardzo surowym Nauczycielem. Miałam niebywały zaszczyt i przyjemność niepozbawioną
czasami strachu i obaw, szczególnie na początku mych japonistycznych studiów, być Jego
uczennicą. Pod Jego kierunkiem pisałam pracę magisterską, uczyłam się pierwszych
japońskich znaków, tłumaczyłam pierwsze japońskie teksty. Zaskakiwał zawsze ogromną
wiedzą, sumiennością, przygotowaniem do każdej rozmowy. Swą wiedzą dzielił się z nami
niemal do końca Swych dni - jeszcze na początku 2005 r. prowadził dla nas, pracowników
japonistyki warszawskiej, seminaria poświęcone swym ostatnim badaniom i związanym z
nimi przemyśleniom oraz wątpliwościom, co do trafności wysnuwanych teorii. Jeszcze w
czerwcu tego roku wyjaśniał mi, sugerował, jak zapisywać długie imiona japońskich bóstw,
nie szczędząc Swego czasu.
Był moim, naszym Mistrzem, Nauczycielem i Wychowawcą. Uczył nie tylko jak
zgłębiać tajniki japońskiej kultury, ale też jak żyć, jak rozwiązywać problemy dnia
codziennego. Uczył skromności, obiektywizmu, wytrwałości, rzetelności. Pozostanie na
zawsze w mojej pamięci i wiem, że nikt, nigdy nie zastąpi mojego, naszego Profesora.
|