![]() |
|
ZAMÓWIENIA PUBLICZNE
Loading
|
|
[Drukuj]
Dignitas et honestas Od zarania uniwersytetów współżycie ludzi nauki kształtowało ich postawy i zachowania. Ujmowano je w zasady postępowania, w kategorie etyczne, w postać godności akademickiej. Zasady te wpływały z kolei na treść i formę tego współżycia, wchodziły do podstaw społecznej kultury europejskiej. Nie mało z nich, doszło do nas z czasów genezy życia uniwersyteckiego, choć ulegały mutacjom. Uczeni późnośredniowiecznego uniwersytetu swoje oddanie nauce, amor scientiae, gruntowali w najwyższym umocowaniu moralnym. Dominowała wiara w porządek świata stworzony przez Boga i dostępny dla rozumu ludzkiego, mogącego go poznać oraz przekonanie, że najskuteczniejszą drogą poznania są dociekania nauki. Istota ludzka stoi przed wyzwaniem, które wynika z jej niedoskonałości. Myśl ta nieobca antykowi klasycznemu została pogłębiona chrześcijańskim rozumieniem człowieka jako istoty grzesznej. Słabości moralne i intelektualne, indywidualne i zbiorowe należy przezwyciężać przy pomocy wartości etycznych takich jak skromność, szacunek wzajemny, pokora i samokrytycyzm, które składają się na idealny wizerunek uczonego , badacza czy nauczyciela. Podobnie niezbędna jest pamięć o celu, a jest nim dążenie do prawdy. Wymaga ono odrzucenia pokusy zwanej ambitio dignitatis, kariery, gdzie użyte środki przesłaniają cel fundamentalny. W piętnastowiecznych mowach rektorskich piętnowano w Krakowie urzeczenie blaskiem nazwiska, magnitudo nominis, jako motywacje działań akademickich. Dochodzenie prawdy, celu absolutnego, ma reguły ustalone przez scholastyków. Obok żywienia szacunku dla człowieka, mikrokosmosu stworzonego na obraz boży, obok zachowywania takich praw jak wolność nauczania i badania, innych też uprawnień w społeczeństwie, wysuwano obowiązek uznawania przez uczonych dowiedzionej już wiedzy. Stąd przytaczanie autorytetów w pełnej świadomości, że wiedza rośnie w akumulacji tego co dawne i tego co nowe. To co nowe ma podlegać rygorom powszechnie uznawanych reguł logicznego myślenia. Otwarcie się na krytykę to jawnie publiczny dowód z argumentów wraz z ich dypsutą. Wiedza, zwłaszcza naukowa, jest w ostatecznej instancji darem bożym; jest nim prawda, której służy nauka. A więc nauka jest dobrem publicznym. Powinno to bronić jej ludzi przed pokusą nazywaną invidia pecuniae, przed zawiścią pieniądza, czyli przed uprawianiem nauki i nauczania dla zysku. Nie przeszkadzało to od początków uniwersytetu ani zapłacie za naukę ani nadziei na zarobek po studiach. Ale w porównaniu z innymi zawodami występującymi w podziale pracy zakładało to ograniczenie ceny nauki jako towaru na rynku, stawiano natomiast wymóg godziwości wynagrodzenia. Ten z etycznych przesłanek wysnuty limit sprzedaży wiedzy naukowej miał się stać wartością aksjomatyczną uniwersytetu. Wspierano ją pojęciem powołania do zawodu nauczycielskiego i badawczego, powołania analogicznego do kapłaństwa. W przysiędze doktorskiej do dziś dnia znajduje się i u nas, sformułowane już w nowożytnych uniwersytetach, zobowiązanie promowanego doktora, aby uprawiał naukę non turpis lucri causa, nec ad vanam captandam gloriam, nie dla nagannego zysku, nie dla czczej chwały, ale aby szerzyć prawdę, w której zawiera się pomyślność rodzaju ludzkiego. Wspólne zadania uczonych sprawiają, że żyją oni we wspólnocie opartej na zaufaniu wzajemnym. Toga mistrzowska jednakowego kroju, wyrównany ubiór studencki miały pokrywać różnice pochodzenia społecznego lub narodowego. Wewnętrzna hierarchia stanu akademickiego zasadza się na wartościach umysłowych potencjalne równouprawnienie łączy się także ze wspomnianym postulatem uznawania innych poglądów wraz z poddawaniem ich krytyce. Gdy tak przedstawiałyby się odległe w czasie źródła etosu uniwersyteckiego, to jego utrzymywanie się przez stulecia nierzadko napotykało na różnorakie oportunizmy czasu i miejsca. Ulegano naciskom władzy, poddawano się grze sił ekonomicznych. Niemniej akceptowano przyjęte zasady przy zmiennych sformułowaniach; odnajdujemy je w prawidłach i przejawach dobrego obyczaju akademickiego. Za Cyceronem przyjmowano ubi est autem dignitas, nisi ubi honestas, gdzie godność tam rzetelność. Rozbudowywano tę postawę racjonalizując ją i zaostrzając w konfliktach toczonych w strefie wolności badań i nauczania w nowym okresie historii uniwersytetowi wiekach XVIII i XIX. |